Uprzejmie donoszę

Ten wpis powstał, ponieważ na FB notatki dłuższe niż strona A4 są nieco ciężkie w czytaniu. A jakoś tak się okazało, że ilość newsów telewizyjnych po kilku dniach nieuwagi okazała się większa niż się spodziewałam. A poza tym jest Dzień Kobiet i trzeba sobie robić małe przyjemności. Przed Wami więc skrótowy (!) zestaw informacji telewizyjnych,…

A man out of his time (3/3)

Dziś po raz trzeci i ostatni wracam do omówienia świątecznego odcinka Sherlocka: The Abominable Bride. Poprzednie części znajdziecie tu i tu. Tym razem spróbuję dobrać się głębiej (jeszcze głębiej?) do umysłu Sherlocka i wysnuję kilka niczym niepopartych teorii interpretacyjnych i jeszcze trudniejszych do dowiedzenia tez. A że już kończymy, chętnie też dowiem się, co sądzicie o moich interpretacjach.

A man out of his time (2/3)

No to lecimy dalej. W poprzednim odcinku pisałam dużo ogólników, czas na szczegóły. Dziś będzie trochę o relacjach Sherlocka z innymi bohaterami, a bardziej o tym jak Sherlock te relacje postrzega (wychodząc z założenia, że po takiej ilości chemii wprowadzonej do organizmu jest z sobą trochę szczerszy niż z nami na co dzień).

A man out of his time (1/3)

Na świąteczny odcinek Sherlocka czekałam z niecierpliwością od kiedy tylko zobaczyłam pierwsze zdjęcia aktorów w wiktoriańskich ubraniach. Moje nadzieje rosły wraz z kolejnymi wieściami, a w okolicy pojawienia się trailera osiągnęły takie wyżyny, że zaczęłam się obawiać. Logicznie rzecz biorąc przy tak wielkich oczekiwaniach wobec odcinka nie tak bardzo przecież lubianego serialu powinnam doznać zawodu. Na…

They call this Christmas where I’m from

Patronami dzisiejszego wpisu, który powstał na wyraźne życzenie, są Dropkick Murphies śpiewający Season upon us. Pisałam już o niej kiedyś, dzisiaj tylko zwrócę uwagę na wers „With family like this, I would have to confess | I’d be better off lonely, distraught and depressed”. Zamiast być lonely, distraught and depressed możemy po prostu nawiązać długoterminowy związek z…

Lustereczko, powiedz przecie…

Sprowokowały mnie. No naprawdę, nie miałam wcale zamiaru nic dzisiaj pisać, miało być oglądanie i słodkie lenistwo. Ale, biorąc pod uwagę że w zeszłym roku też w Sylwestra pisałam notkę, chyba wykluła mi się nowa świecka tradycja. To będzie wpis, który w moich okolicach Internetu zwykło się określać jako „płytki”, ponieważ będzie o panach, którzy…

Żołnierz królowej Madagaskaru

W tym roku zajmuję się Tuwimem. Zajmuję się nim na różne sposoby, między innymi dbam na Facebooku o fanpage Tutaj Tuwim. A wyjątkowo nie piszę tego po to, żeby się chwalić (chociaż, oczywiście, zapraszam do odwiedzania), tylko trochę żeby wytłumaczyć moją nieobecność, a trochę żeby wytłumaczyć dzisiejszy wpis. Otóż powstał on z myślą o Facebooku…