Starszy Pan B

Z dzieciństwa pamiętam doskonale jego słowa. Mieszkając z rodzicami w jednym pokoju i mając pamięć nadmiernie pojemną, zwłaszcza wobec słów rymowanych i w dobrym rytmie, znałam je jeszcze zanim nauczyłam się czytać, nie wspominając nawet o zrozumieniu. Rodzice (z dużą dozą wrodzonej złośliwości) bawili się doskonale obserwując kilkulatkę fałszującą z radością coraz to kolejne świntuszenia. Co tu zresztą…

Pisanie ze zrozumieniem

Czasami dopada mnie przypadłość zwana „uważnym czytaniem ze zrozumieniem”. Bardzo groźna w zetknięciu z prasą, zwłaszcza internetową. Dzisiaj na przykład, ze względu na zainteresowania prywatne oraz zawodowe przeczytałam sobie z ciekawością artykuł towarzyszący fotorelacji z odsłonięcia 10 kolorowych Tuwimów. O, stąd. A w związku z tym, że jest upał, a ja choruję i mam zły…

Dla takich chwil warto żyć, czyli koncert

Włączając do swojego repertuaru (przeuroczą zresztą) piosenkę Dla takich chwil warto żyć, ułatwił Jan Jakub Należyty wymyślanie tytułów relacji wielu zainteresowanym. Mnie na pewno. W innym przypadku siedziałabym w nieskończoność szukając dobrego tytułu, a czasu w nadmiarze raczej nie posiadam, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że tę relację piszę już od tygodnia, mniej więcej po akapicie…

Dwaj Andrzeje w Łodzi

Byłam w zeszłą niedzielę na świetnym koncercie dwóch panów nieznanych szerszej publiczności (o czym świadczy chociażby frekwencja), a szkoda. W Teatrze Małym grali i śpiewali (kolejno, nie razem) dwaj Andrzeje: Brzeski i Garczarek. I chociaż nie przepadam za koncertami łączonymi, tym razem chwalę sobie fakt, że mogłam odnaleźć między artystami podobieństwa, których istnienia wcześniej się…

Nie dzieje się nic?

Łódź jest zadupiem kulturalnym. To zdanie, które słyszałam już miliony razy. Sporo razy zresztą ja również je wypowiadałam. Życie, jak zwykle, postanowiło zrobić mi na złość i udowodnić, że trochę się w tej łódzkiej kulturze dzieje. Pomijając nawet takie dokulturalniające zajęcie, jakim jest kurs na przewodnika po Łodzi i wycieczki z nim związane, nagle zaczęłam…

Gorączka wtorkowej nocy

Wszystko zaczęło się od tego, że dostaliśmy prezent urodzinowy. Właściwie dwa, ale można spokojnie mówić, że jeden. Ponieważ ani ja (urodziny 06.09) ani Marcin (06.08) nie mieliśmy pomysłu co byśmy chcieli od moich rodziców, dostaliśmy prezent nietypowy. Dwa abonamenty do Filharmonii Łódzkiej na cykl koncertów „Muzyka Dawna”. Abonament taki to przesympatyczna rzecz, która pozwala chodzić…

Jarek a sprawa polska

Jakieś dziesięć lat temu, będąc (wstyd się przyznać?) jeszcze w szkole podstawowej, zdarzyło mi się obejrzeć w telewizji benefis grupy Pod Budą. Było to jeszcze w czasach, kiedy telewizja publiczna nie trąbiła tyle o posiadaniu „misji”, ale za to nadawała takie rzeczy w godzinach dostępnych młodzieży szkolnej. Na tymże benefisie (odbywającym się zresztą tradycyjnie w…