A man out of his time (2/3)

No to lecimy dalej.

W poprzednim odcinku pisałam dużo ogólników, czas na szczegóły. Dziś będzie trochę o relacjach Sherlocka z innymi bohaterami, a bardziej o tym jak Sherlock te relacje postrzega (wychodząc z założenia, że po takiej ilości chemii wprowadzonej do organizmu jest z sobą trochę szczerszy niż z nami na co dzień).

Sherlock.The.Abominable.Bride.1080p.HDTV.x265-LGC.mkv_snapshot148

Absolutnie najpiękniejsza w całym tym odcinku jest relacja braci Holmesów. Jest jej mnóstwo w umyśle Sherlocka, ale też na jawie i daje mnóstwo możliwości spojrzenia na nich pod nowymi kątami.

Przede wszystkim rzucają się w oczy ogromne kompleksy Sherlocka. To on jest młodszym wolniejszym bratem, to Mycroft jest tym mądrym. Mówią o tym właściwie wszyscy w umyśle Sherlocka: Watson zgaduje że jadą na spotkanie z kimś inteligentniejszym od Sherlocka, Mary wyraźnie mówi, że to Mycroft jest the clever one, a sam Mycroft wyraźnie pokazuje swoją nad Sherlockiem przewagę i dodatkowo porusza temat zabójczej zazdrości wielkiego umysłu o umysł jeszcze większy. Sherlock pyta, czy wezwano go po to, żeby go poniżać (jak to świadczy o jego pojęciu o intencjach brata?). Nawet Lestrade pozornie niewinnie pytając czy Sherlock nie wie wszystkiego, porusza ten sam drażliwy temat. Bo Sherlock nie wie wszystkiego, Sherlock się specjalizuje. To Mycroft wie wszystko.

Watson: Well, now you mention it, this level of consumption is incredibly injurious to your health. Your heart…
Holmes: No need to worry on that score, Watson.
Watson: No?
Holmes: There’s only a large cavity where that organ should reside.
Mycroft Holmes: It’s a family trait.
Holmes: Oh, I wasn’t being critical.

Sherlock czuje się — i w swoim umyśle jest — głupszy od brata, który wszystko umie rozwiązać samym myśleniem, a Sherlock potrzebny mu jest tylko do potwierdzania podejrzeń na miejscu (I need you for the legwork, jakże kanonicznie!). Jednocześnie stara się za wszelką cenę bratu zaimponować, doucza się nieistotnych rzeczy, usiłuje nie okazywać emocji (bo tego jego zdaniem Mycroft się po nim spodziewa, to ceni), a zwłaszcza swojego przywiązania do brata.

Sherlock.The.Abominable.Bride.1080p.HDTV.x265-LGC.mkv_snapshot102

Przy tym wszystkim, Mycroft w dużej mierze Sherlocka definiuje. Nie tylko dostarcza mu rozrywki umysłowej, nie tylko stanowi wzór do naśladowania i cel do dążenia, ale też jego opinie stają się z czasem opiniami brata. To jest wojna, którą musimy przegrać? Tak, to wojna, która musimy przegrać. My się mylimy, oni mają rację? Tak właśnie — my się mylimy, one mają racę. Gdzie znajdzie się Sherlock z profesorem Moriartym w ostatnim akcie swojego dramatu? Wewnątrz obrazu Turnera wiszącego na ścianie pokoju klubowego Mycrofta. Jeśli Mycroft określi Moriarty’ego jako wirusa w danych, w tej decydującej chwili Moriarty określi siebie, oczywiście, jako wirusa na twardym dysku umysłu Sherlocka.

Holmes: His body was never recovered.
Mycroft Holmes: To be expected when one pushes a maths professor over a waterfall. Pure reason toppled by sheer melodrama: your life in a nutshell.

Co więcej, przy całej pozie wzajemnego braku zainteresowania, ten odcinek wreszcie pięknie i wyraźnie pokazuje jak obaj Holmesowie się o siebie troszczą, jak się o siebie martwią i jak się kochają. Z jednej strony mamy Sherlocka, w którego umyśle Mycrofta bardzo niewiele dzieli od śmierci (z czym, oczywiście, obaj usiłują sobie radzić sarkazmem i dystansem), wszystko ze względu na niebezpieczny tryb życia. Przy czym samo to, że Sherlock wyobraził sobie brata jako ukłon dla Sensu Życia wg Monty Pythona dowodzi że jest istotą dogłębnie złośliwą. Mycroft z kolei martwi się o młodszego brata calkiem wyraźnie. Prosi o pomoc Mary Watson (to bardzo ciekawe, choć nie do końca dokładne, odbicie sceny z pierwszego odcinka serialu, w którym John był w podobnej co Mary sytuacji), tym samym pokazując nam, że on docenia w tym świecie możliwości kobiet — co spotykając Mary w ruinach zrozumie i zaakceptuje Sherlock. Dodatkowo Mycroft jako jedyna z postaci w tym „śnie” daje Sherlockowi do zrozumienia, że coś jest nie tak. Jako jedyny oferuje przebłyski rzeczywistości (scena w której Mycroft mówi o wirusie i liście jest w odcinku na długo zanim Sherlock oprzytomnieje po raz pierwszy).

Sherlock.The.Abominable.Bride.1080p.HDTV.x265-LGC.mkv_snapshot186

To wszystko możemy jednak spokojnie włożyć pomiędzy wyobrażenia Sherlocka. Jeszcze ciekawsza jest relacja pomiędzy braćmi w tych krótkich chwilach kiedy widzimy Sherlocka przytomnego. Przy całej mojej sympatii dla wiktoriańskiej fabuły, to właśnie tu czają się najpiękniejsze sceny odcinka: scena w której dowiadujemy się o umowie dotyczącej sporządzania przez Sherlocka listy wszystkiego co weźmie (spójrzmy na to uważnie: Sherlock ma taką listę zrobioną nawet wiedząc, że właśnie oddala się od brata o tysiące kilometrów), scena w której Mycroft mówi, że będzie dla Sherlocka tak jak poprzednio, że mu pomoże i że uważa, że to jego wina (tutaj możemy się zastanawiać: czy ten monolog nie jest aby wyuczony? czy Mycroft nie nauczył się po prostu co powinien w takiej sytuacji mówić żeby najlepiej wesprzeć odwyk?) i niemal ostatnia scena, ta w której Mycroft prosi Johna o opiekę nad Sherlockiem i starannie zbiera podartą listę.

Mycroft: Sherlock, listen to me.
Sherlock: No. It only encourages you.
Mycroft: I’m not angry with you…
Sherlock: Oh, that’s a relief. I was really worried. No, hold on. I really wasn’t.
Mycroft: I was there for you before. I’ll be there for you again. I’ll always be there for you. This was my fault.
Sherlock: It was nothing to do with you.
Mycroft: A week in a prison cell. I should have realised.
Sherlock: Realised what?
Mycroft: That in your case, solitary confinement is locking you up with your worst enemy.

Całość daje nam obraz bardzo zmartwionego i nieco zmęczonego starszego brata, który co prawda na zewnątrz stara się nie pokazywać emocji, ale wie kiedy odłożyć oschłość na bok i zrezygnować z sarkazmu i gierek z Sherlockiem, a w zamian okazać wsparcie i pomoc. A to wszystko z całkowitą świadomością, że zostanie wyśmiany (gdyby nie został, dopiero by się poważnie zmartwił jak sądzę). Wszystko jedno, czy te słowa, które cytuję powyżej są wyuczone (są piękne, gładkie i są dokładnie tym, co powinno się w takiej sytuacji mówić), czy po prostu Mycroft tak często był z Sherlockiem w tym miejscu, że mówi przez niego doświadczenie. Nawet jeśli to poza, to zależy mu na tyle, żeby tę pozę wobec brata przyjąć.

Sherlock.The.Abominable.Bride.1080p.HDTV.x265-LGC.mkv_snapshot163

Mark Gatiss zagrał tu coś takiego, że interpretować można te kilka scen w zasadzie w nieskończoność (i udowodnił po raz kolejny, że słusznie go kocham), więc nawet nie próbuję. Dla mnie scena z prośbą do Johna (ten leciutki uśmiech!) i zbieraniem z podłogi podartej listy będzie już do końca świata jednym z piękniejszych wyznań braterskiej miłości.

Mycroft: We have an agreement, my brother and I, ever since that day. Wherever I find him… whatever back alley or doss house… there will always be a list.

Wiecie, że Mycroft ma gdzieś miejsce, w którym przechowuje te wszystkie listy Sherlocka? Wyobrażam sobie, że wkleja je do zeszytu, niektóre są pogniecione, inne podarte, jedna nieco nadpalona i osmalona, a po innej wyraźnie przejechał samochód, jednak są tam wszystkie, razem z datami i kilkoma słowami o sytuacji. Taki jest mój headcanon.

O Mycrofcie i jego relacji z bratem mogłabym jeszcze dużo, ale spójrzmy jednak również na inne postaci dramatu. Te pozostałe już niemal wyłącznie w głowie Sherlocka.

Sherlock.The.Abominable.Bride.1080p.HDTV.x265-LGC.mkv_snapshot24

Mamy więc Johna Watsona, z braku innych kandydatów — najlepszego przyjaciela Holmesa. Watsona, który przez znaczącą część opowieści jest naszym narratorem. Watsona, który pełni w tej opowieści również funkcję Doyle’a, pisząc opowiadania do Strandu. Watsona, który zgodnie z konwenansami porozmawia z żoną, żeby ta porozmawiała z pokojówką. Watsona, który jest wojskowym doktorem (which means I could break every bone in your body, while naming them), wracającym z Afganistanu rannym i przygnębionym. Watsona, który dla Holmesa zaniedbuje swoją nowopoślubioną żonę. Ale też Watsona, który odchodzi.

Watson: You must tell me. What’s going on?
Holmes: Oh, good old Watson! How would we fill the time if you didn’t ask questions?
John: Sherlock, tell me where my bloody wife is, you pompous prick, or I’ll punch your lights out!

Mamy tu klasyczną scenę z pustym fotelem, do którego Sherlock nadal mówi jak do Doktora. Mamy uroczy dialog w podziemiach, w którym Holmes wytyka Watsonowi że to on się wyprowadził. Ale najbardziej znacząca jest pewnie scena na cmentarzu. Kiedy Sherlock, nadal w swoim Mind Palace, budzi się „współcześnie” i musi koniecznie odkopać ciało Emilii Ricoletti, to właśnie John oświadcza, że ma tego dość i już się tak nie bawi (I’m not playing this time, Sherlock, not any more). Owszem, kiedy Sherlock wróci do sprawy, niech zadzwoni, ale teraz oboje z Mary idą.

Na ile ta scena mówi o Johnie opuszczającym Sherlocka, a na ile o Johnie się o niego troszczącym? Jak zwykle odpowiedzi mogą być różne. Dla mnie to ten moment, w którym Sherlock uświadamia sobie, że Johnowi na nim zależy, ale odejście (z Mary, do Mary) może być najlepszym (i najzdrowszym) rozwiązaniem dla nich obu.

Sherlock.The.Abominable.Bride.1080p.HDTV.x265-LGC.mkv_snapshot4

Jednocześnie mamy tu przecież Johna, który ostatecznie uratuje Sherlocka przed Moriartym, bo przecież zawsze jest ich dwóch (There’s always two of us. Don’t you read The Strand?). Johna, który poza byciem typowym komicznym ozdobnikiem, tak przez nas kochanym, będzie tym, który dostrzeże płeć Molly. Co więcej Watson nie tylko jest narratorem. On rozumie jak działają opowieści.

Tutaj zbliżamy się troszeczkę do Pratchetta, co nigdy nie jest złe. Watson jest tutaj, tak naprawdę, stwórcą Holmesa. To on przekonał ludzi, że pozbawiony skrupułów narkoman jest jakimś rodzajem bohatera-dżentelmena. To on zdaje sobie sprawę z tego, że ludzie potrzebują widzieć, że z Holmesem jest wszystko w porządku. To on docenia siłę deerstalkera (choćby i stworzył go ten cholerny ilustrator). To on w końcu będzie wiedział, że jest w opowieści, a Sherlock musi się obudzić.

Watson: Listen. I’m happy to play the fool for you. I will run along behind you like some halfwit, making you look clever, if that’s what you need, but dear God above… you will hold yourself to a higher standard!

W tej opowieśc spokojny, stonowany, grzeczny Watson jest antytezą Moriarty’ego, który ciągnie Sherlocka w dół i jest tam zawsze kiedy Holmes przegrywa, zawsze kiedy jest słaby, zawsze kiedy się potyka. Watson przeciwnie: jest tą siłą, która trzyma Holmesa w całości. To dzięki czytaniu jego bloga Sherlock (już tu, w rzeczywistości) czuje się mądrzejszy. To Watson świadomie godzi się grać głupca, jeśli Holmes tego potrzebuje. To on będzie pilnował, żeby Sherlock wyglądał tak, jak Sherlock Holmes wyglądać powinien.

Ostatecznie właśnie Watson zwycięży w tym starciu (It was my turn) i Holmes obudzi się zamiast być pierwszą osobą pochowaną w swoim Mind Palace.

Sherlock.The.Abominable.Bride.1080p.HDTV.x265-LGC.mkv_snapshot51

Z Mary sprawa jest jeszcze prostsza: w swoim umyśle Sherlock zwielokrotnia jej umiejętności (w kilka sekund znajduje miejsce pochówku Emilii Ricoletti — ta scena to mocniejsza wersja włamywania się do MI5 ze smartfona), w wersji wiktoriańskiej docenia ją dużo bardziej niż Watson. Z tym że jako pierwszy Mary dostrzeże Mycroft (a możemy się domyślać, że telegram, który widzimy w odcinku nie był pierwszym takim), dopiero potem Holmes zauważy, że jest może nieco zbyt wykwalifikowana jak na pielęgniarkę. W rezultacie to przecież Mary znajdzie zrujnowany kościół i tajny kult.

Mycroft: What do you think of MI5’s security?
Mary: I think it would be a good idea.

Holmes z kolei zawsze jest w dość dobrej formie żeby pomóc Mary (For Mary, of course. Never doubt that, Watson. Never that) i to on rozpozna jej perfumy, kiedy nie rozpozna ich John. Wbrew wszystkiemu nie są to sygnały uczuciowego zainteresowania Sherlocka Mary Watson. To raczej sygnał, że Sherlock Mary docenia i rozumie dlaczego zainteresowała Watsona (What an excellent choice of wife!). Co więcej uznaje że to Mary jest teraz dla Johna najważniejsza i podporządkowuje się temu stanowi rzeczy.

Sherlock.The.Abominable.Bride.1080p.HDTV.x265-LGC.mkv_snapshot39

Ale z drugiej strony (bo mózg Holmesa ma zawsze wiele stron) gdzieś na marginesie widzi przecież, że Mary ma dużo więcej wspólnego z Mycroftem niż z Johnem. Że to z Mycroftem lepiej się zrozumie i że to on bardziej doceni jej umiejętności. Mamy tu bądź co bądź jedną z nielicznych w serialu scen, w której Mycroft Holmes jest naprawdę pod wrażeniem działań innej osoby i tą osobą jest właśnie Mary Watson. Spójrzmy zresztą na zestawienie dwóch scen na screenach powyżej: gdyby się uprzeć, możnaby na ich podstawie wywnioskować, że Mary jest dla Mycrofta Watsonem dla jego Holmesa… Czy coś z tego wyniknie? Niekoniecznie, ale to ciekawy trop.

Lestrade: Well, speaking on behalf of the impossibly imbecilic Scotland Yard, that chair is definitely empty.

Nie mogę też pominąć jednego drobnego szczegółu, który pięknie oddaje relację między Sherlockiem a Lestradem. Przez cały odcinek mógł sobie być inspektor operetkowym detektywem zadającym głupie pytania, wierzącym w duchy i nie umiejącym samemu dojść do prawdy, ale dostałyśmy też scenę na cmentarzu. Scenę, w której John z Mary odchodzą, Sherlock szuka aprobaty brata, ale jedyną osobą, która bez słowa i bez zastanowienia mu pomaga jest Lestrade. Tak jak był jedyną osobą, która na widok żywego Sherlocka się zwyczajnie i z głębi serca ucieszyła (nie bez powodu właśnie to powitanie było pokazane w podsumowaniu dotychczasowych serii).

Na Lestrade’a można liczyć i Sherlock to wyraźnie docenia.

Sherlock.The.Abominable.Bride.1080p.HDTV.x265-LGC.mkv_snapshot124

Tym optymistycznym akcentem kończymy odcinek drugi, a trzeci już w ten weekend w Waszych internetach. Będzie o Sherlocku i kobietach, o seksie i miłości, o wiedeńskim alieniście oraz o profesorze Moriartym.

Stay tune.

PS.

Od wczoraj blog ma też swoje miejsce na Facebooku, gdzie będzie się pocieszał przez długie okresy posuchy wpisowej, jakie nastąpią (bo zawsze następują).

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “A man out of his time (2/3)

  1. Pingback: A man out of his time (3/3) | Ysabell's Weblog

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s