A man out of his time (1/3)

Na świąteczny odcinek Sherlocka czekałam z niecierpliwością od kiedy tylko zobaczyłam pierwsze zdjęcia aktorów w wiktoriańskich ubraniach. Moje nadzieje rosły wraz z kolejnymi wieściami, a w okolicy pojawienia się trailera osiągnęły takie wyżyny, że zaczęłam się obawiać. Logicznie rzecz biorąc przy tak wielkich oczekiwaniach wobec odcinka nie tak bardzo przecież lubianego serialu powinnam doznać zawodu. Na szczęście jednak Sherlock z logiką nigdy nie miał wiele wspólnego i z kina wyszłam zachwycona.

Sherlock.The.Abominable.Bride.1080p.HDTV.x265-LGC.mkv_snapshot12

W związku z czym tekst będzie bardzo długi i bardzo spoilerowy, a jeśli nie oglądałyście jeszcze The Abominable Bride i zastanawiacie się, czy warto, ograniczcie czytanie do poniższego akapitu:

Odcinek można teoretycznie umieścić między 3 a 4 serią Sherlocka, nawiązuje on do trzech poprzednich serii, ale zrozumiały będzie również dla tych, którzy widzieli tylko dwie pierwsze. Bez tego zabawa może być dużo słabsza. Poza tym, odcinek jest przezabawny, miejscami trochę dziwny, bardzo inteligentnie pomyślany i zawiera tony nawiązań do Holmesów tego świata. Nie zawiera za to specjalnie ciekawej zagadki kryminalnej, nadrabia za to klimatem i urodą zdjęć oraz wiktoriańskim Londynem. Także idźcie oglądać, nie dajcie się namawiać.

I to tyle ile jestem w stanie bez spojlerów, bo mnóstwo rzeczy buzuje we mnie i bulgocze i usiłuje się wydostać na zewnątrz.

Holmes: Good afternoon. I’m Sherlock Holmes, this is my friend and colleague Dr. Watson. You may speak freely in front of him, as he rarely understands a word.

Ale najpierw dedykacja: dla Ninedin z okazji niedawnych urodzin. Byłaś kiedyś tak miła i napisałaś, że lubisz mnie czytać. Pozwoliłam więc sobie napisać tę masę tekstu z myślą o Tobie.

Sherlock.The.Abominable.Bride.1080p.HDTV.x265-LGC.mkv_snapshot71

Co jest dla mnie najciekawsze w Sherlocku? Przede wszystkim uwielbiam wszystkie nawiązania i aluzje, czy to do opowiadań, czy do kolejnych ekranizacji i wariacji na temat. Do tego poczucie humoru: ten serial potrafi być zabawny dość inteligentnie, czego tu nie lubić. No i dalej: śledztwa. Śledztwo tak naprawdę wcale nie musi być specjalnie wysublimowane czy dobrze skonstruowane (Holmes i tak rozwiąże je dzięki sympatii scenarzysty), ale w trakcie tego śledztwa powinny kształtować się i rozwijać relacje między bohaterami i właśnie przez pryzmat sprawy powinniśmy zauważać budowanie postaci i ich rozwój.

Holmes: Since when have you had any kind of imagination?
Watson: Perhaps since I convinced the reading public that an unprincipled drug addict was some kind of gentleman hero.

The Abominable Bride było dokładnie to wszystko w ilościach satysfakcjonujących nawet mnie. A nawet jeszcze więcej.

Sherlock.The.Abominable.Bride.1080p.HDTV.x265-LGC.mkv_snapshot77

Przede wszystkim masa nawiązań. Mamy klasyczne szczegóły mieszkania Holmesa i Watsona. Mamy Klub Diogenesa i bardzo kanonicznego Mycrofta. Mamy przepiękne ujęcia nawiązujące żywcem do ilustracji Pageta, a co więcej wspaniałe narzekania Watsona na ilustratora, który jest out of control. No i opowiadania pisane przez Watsona (skoro są okolice świąt, to oczywiście wydał właśnie „Błękitny karbunkuł”), który przecież prowadzi narrację słowami Arthura Conan Doyle’a. Zresztą nie tylko on, Holmes z Moriartym też rozmawiają Doylem, co jest tak cudowne, że cudowniej jest tylko kiedy przestają i wyłamują się z ram opowieści i języka. Mamy mnóstwo drobiazgów: siedmioprocentowy roztwór kokainy, the game is afoot, fotografię Ireny Adler i suwerena na dewizce od zegarka, telegram Holmesa i wiele innych.

Mrs. Hudson: And I notice you’ve published another of your stories, Doctor Watson.
Watson: Yes. Did you enjoy it?
Mrs. Hudson: No.

Mamy też inne klasyczne elementy opowiadań: małżeństwo i wyprowadzkę Watsona, Holmesa rzucającego niezrozumiałe komentarze, Lestrade’a który nic nie rozumie, czajenie się na mordercę, czy ślad pojawiający się po tym jak Holmes widział, że go nie było, a nawet ten (również dość klasyczny dla narracji opowiadań) zabieg upłynęło kilka miesięcy zanim znów usłyszeliśmy o tej sprawie.

Począwszy od ujęcia Baker Street w trailerze, aż do ostatniego ujęcia z Holmesem przy oknie mamy też nawiązania do mojego ukochanego serialu Granady z Jeremym Brettem w roli Sherlocka Holmesa (The Adventures of SH, The Return of SH, The Case-Book of SH, The Memoirs of SH). Do innej z kochanych przeze mnie wariacji na temat (Prywatnego życia Sherlocka Holmesa w reżyserii Billy’ego Wildera) nawiązuje scena w Klubie Diogenesa, gdzie zresztą recepcjonista nazywa się… tak, właśnie Wilder.

Sherlock.The.Abominable.Bride.1080p.HDTV.x265-LGC.mkv_snapshot55

Nie będę tu wymieniała wszystkiego, ale Sherlock uroczo nawiązuje również sam do siebie. Zestawienie dwóch początków znajomości naszych bohaterów (to z pierwszego odcinka dogodnie pokazane we flashbacku na początku) wypada przezabawnie i stanowi wreszcie wytłumaczenie dlaczego ten nieszczęsny współczesny Holmes okładał trupa — wszystko po to, żeby było zabawnie w tym odcinku. Mamy mnóstwo postaci z całego serialu (począwszy od Stamforda, przez Janine i Andersona, a skończywszy na małym Archiem/Billym). Sherlock nawet gra tu melodię, którą skomponował na ślub Watsonów. Im dłużej się przyglądamy, tym więcej smaczków można wyłapać.

Mamy też całe mnóstwo humoru, przede wszystkim tego najpiękniejszego: wynikającego ze zgodności i niezgodności z oryginałem i z odniesień do innych adaptacji. Każdy dialog, w którym dowiadujemy się, że prawda nie wygląda do końca tak, jak w opowiadaniach Watsona (bo ilustrator, bo to, bo tamto, bo dobra historia wymaga innych rozwiązań niż rzeczywistość) zawsze radują, tak samo jak Sherlock mówiący Holmesem który wyszedł spod pióra doktora. Mamy też standardowy humor wynikający z tego, że Sherlock jest bucem (choć we własnym wnętrzu bucowatości ma jakoś mniej niż na zewnątrz) i ten wynikający z leitmotivu odcinka: niedocenianych kobiet (niemówiąca pani Hudson mnie urzekła).

Lestrade: He said, „There’s only one suspect,” and then he just walks away and now he won’t explain.
Mrs. Hudson: Which is strange, because he likes that bit.
Lestrade: Said it’s so simple I could solve it.
Mrs. Hudson: I’m sure he was exaggerating.

Samo śledztwo nie było specjalnie ciekawe, chociaż na pewno efektowne. Mamy kobietę, która publicznie (może trochę zbyt publicznie?) popełnia samobójstwo, a potem zabija męża. Zostaje rozpoznana, chociaż jej ciało leży w kostnicy z odstrzeloną połową czaszki. Potem mamy pięć morderstw, które mogą być powiązane z tym pierwszym, a potem Mycroft wysyła Sherlocka na pomoc panu Carmichaelowi. Tutaj już wiemy na pewno, że sprawy są powiązane i sir Eustace boi się ducha Emilii Ricoletti. Mamy zasadzkę, nawiedzającego ducha, okno, którego nie było i trupa którego być nie powinno, a na koniec dowód pojawiający się za późno.

Teoretycznie wszystko brzmi świetnie, ale w praktyce sprawa jest czysto pretekstowa.

Sherlock.The.Abominable.Bride.1080p.HDTV.x265-LGC.mkv_snapshot35

Część pierwsza, ta z Ricolettimi może mieć tylko dwa rozwiązania: albo Emilia nie popełniła samobójstwa, albo to nie ona zamordowała męża. Ponieważ It’s never twins. Not even secret twins, w grę wchodzi opcja pierwsza, plus — prawdopodobnie — wspólnik (wspólniczka!) w kostnicy. W przypadku Carmichaelów w zamkniętym domu wszystko jest jeszcze prostsze, biorąc pod uwagę niesamowity urok osobisty sir Eustace’a.

Holmes: Did you bring your revolver?
Watson: What good would that be against a ghost?
Holmes: Exactly. Did you bring it?
Watson: Yeah, of course.
Holmes: Then come, Watson, come. The game is afoot!

Oczywiście wszystko jest okraszone masą szczegółów (pięć pestek pomarańczy, tajne zgromadzenie w podziemiach zrujnowanego kościoła, znikający duch) i dzieje się tak, żeby nic nie było do końca wiadomo o co chodzi (więc Sherlock nie może mieć kluczy do domu, a Watson dość odwagi, żeby zastrzelić ducha), bo sama sprawa jest nieistotna. Na tyle, że Holmes całkowicie ją porzuca, a odkrycia w stosownym momencie dokonuje Mary. Co więcej jesteśmy w wyobraźnie Sherlocka, więc może zupełnie przestać udawać, że interesuje go przestrzeganie prawa albo sprawiedliwość czyjakolwiek poza własną — dziewczyny były krzywdzone, więc miały prawo zadziałać i tyle: sprawa zostanie jedną z „niewielu” nierozwiązanych spraw Holmesa.

Sherlock.The.Abominable.Bride.1080p.HDTV.x265-LGC.mkv_snapshot101

Istotne są za to dwa jej aspekty: czy ktoś może przeżyć strzelenie sobie w głowę (ktosiem jest, oczywiście, Moriarty) i kobiety. Kobiety nie tyle jako ogół, co przedmiot zainteresowania i relacji Holmesa. Do obu tych spraw jeszcze wrócę.

Watson: Extraordinary!
Mrs. Watson: Impossible!
Holmes: Superb! Suicide as street theatre; murder by corpse. Lestrade, you’re spoiling us.

Samo śledztwo za to doskonale służy swojemu głównemu fabularnemu celowi: pokazaniu uczuć i emocji Sherlocka oraz jego relacji z innymi bohaterami. W tym odcinku nawet dużo bardziej niż w innych.

No bo spójrzmy uważnie jaki jest punkt wyjściowy: Holmes z pełną świadomością poświęcił kawałek swojego życia dla Watsonów, został zamknięty w pojedynce na tydzień, a następnie wysłany na zesłanie. Przed odlotem zdążył się jeszcze naszprycować różną chemią, odbył wzruszającą (czyżby dzięki narkotykom szczerszą?) rozmowę pożegnalną z Johnem i poleciał w siną dal. Leciał tak cztery minuty (podczas których mógł jeszcze coś zażyć) i w trakcie czytał wpis Johna o ich pierwszym spotkaniu. Wtedy zadzwonił Mycroft i powiedział mu o powrocie Moriarty’ego, Sherlockowi przypomniała się sprawa Emilii Ricoletti i zaczął się ten odcinek.

Sherlock.The.Abominable.Bride.1080p.HDTV.x265-LGC.mkv_snapshot128

Odcinek w znaczącej większości odbywa się w ciągu tego — powiedzmy — kwadransa między telefonem Mycrofta do Sherlocka, a lądowaniem. Oczywiście mózg Holmesa działa dużo szybciej, więc mamy w tym czasie pełnowymiarowy odcinek, ale skoro 90% akcji odbywa się w głowie Sherlocka, to mamy niesamowitą okazję przyjrzeć się bliżej światu widzianemu jego oczami i dużo się o postaci dowiedzieć. Przy czym pozwalam sobie założyć, że narkotyki powodują, że Holmes jest ze sobą nieco szczerszy niż na ogół z otoczeniem.

Watson: Now, tell me, morphine or cocaine?
Holmes: Cocaine. A seven percent solution. Would you care to try it?

Stąd dwa najważniejsze, wspomniane wcześniej, tematy odcinka. Sprawa Ricolettich i Carmichaelów to sposób analizy czy Moriarty żyje, a jeśli nie, to dlaczego ktoś wykorzystuje jego twarz i czy on sam maczał w tym palce. Drugim wątkiem są wyraźnie kobiety i to w aspekcie ich niedoceniania. Dlaczego? Sherlock znów został sam, tym razem poświęcając się dla przyjaciela (przyjaciół?), ale nie zmienia to faktu, że czuje się porzucony i samotny. John najpierw ożenił się i wyprowadził, a teraz jeszcze jest szczęśliwy i będzie miał dziecko, Mycroft wysyła brata jak najdalej od siebie, Janine była tylko narzędziem do osiągnięcia celu. Stąd nostalgia i sięgnięcie po blog Johna, stąd też przenikające cały odcinek pytanie: dlaczego właściwie ja nie widzę w kobietach tego co inni, albo co mnie powstrzymuje przed angażowaniem się?

Sherlock.The.Abominable.Bride.1080p.HDTV.x265-LGC.mkv_snapshot91

Tyle tytułem wstępu, a już jutro odcinek drugi. Będzie o relacjach między Sherlockiem a innymi postaciami w świetle Tha Abominable Bride.

Tak naprawdę miałam głupi pomysł zmieścić wszystkie swoje przemyślenia w jednym poście, ale prawdopodobnie skończyłoby się to pisaniem go już zawsze, więc trudno, będzie w częściach.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “A man out of his time (1/3)

  1. Pingback: A man out of his time (2/3) | Ysabell's Weblog

  2. Pingback: A man out of his time (3/3) | Ysabell's Weblog

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s