Żołnierz królowej Madagaskaru

W tym roku zajmuję się Tuwimem. Zajmuję się nim na różne sposoby, między innymi dbam na Facebooku o fanpage Tutaj Tuwim. A wyjątkowo nie piszę tego po to, żeby się chwalić (chociaż, oczywiście, zapraszam do odwiedzania), tylko trochę żeby wytłumaczyć moją nieobecność, a trochę żeby wytłumaczyć dzisiejszy wpis. Otóż powstał on z myślą o Facebooku właśnie. Najpierw znalazłam jeden link, którym postanowiłam się podzielić, później musiałam dopisać do niego opis, później zaczęłam grzebać, a po kolejnych godzinach powstało to co poniżej, co jutro ukaże się na fanpage’u, a docelowo może nawet na stronie projektu. Ale nie jest to żaden powód, żeby nie podzielić się tym tekstem z Wami.

A było tak:

Stanisław Dobrzański, jeden z najpopularniejszych naszych autorów teatralnych w XIX wieku, napisał farsę „Żołnierz królowej Madagaskaru”. Jeśli kto ciekaw, może przeczytać ją tu. Tak jak i większość przedstawicieli swojego gatunku, tak i to dzieło miałoby pewnie żywot krótki, nie zapisując się specjalnie w pamięci widzów i krytyków, gdyby nie istniejący w międzywojniu zwyczaj wykorzystywania gotowych już tekstów i dostosowywania ich do aktualnych gustów i potrzeb. I tak Julian Tuwim wziął utwór Dobrzańskiego, opracował nieco tekst, troszkę zmienił fabułę i pola konfliktów, dodał piosenki (muzykę do nich skomponował Tadeusz Sygietyński) i tak ze starej farsy zrobił nowy wodewil.

Żolnierz królowej Madagaskaru [1939] 1-F-2375-2

Lena Żelichowska i Michał Znicz w filmie z 1939 roku

Fabuła jest dość prosta: Saturnin Mazurkiewicz (mecenas z Radomia, wdowiec z synem) przyjeżdża do Warszawy starać się o rękę młodziutkiej panny Sabiny Lemięckiej. Sabina kocha się w swoim kuzynie Władziu Mąckim. Władzio kocha się w aktorce rewiowej, Kamilli, a ta z kolei jest kochanką jego stryja — również Władysława Mąckiego. Liczne komplikacje zapoczątkowane listem od Kamilli do (nie wiadomo którego) Władysława Mąckiego zaprowadzą Mazurkiewicza za kulisy teatrzyku rewiowego „Arkadia”, na jego scenę, a następnie na czułe tête-à-tête z Kamillą, wszystko strasznie się skomplikuje, żeby następnie rozwiązać się ku ogólnej radości wszystkich.

Serca widzów warszawskich scen podbili Mira Zimińska (jako Kamilla) i Mariusz Maszyński (w roli Mazurkiewicza). Wodewil był tak popularny, że w 1939 Jerzy Zarzycki wyreżyserował wersję filmową. Tym razem w rolach głównych wystąpili Lena Żelichowska (Kamilla) i Michał Znicz (Mazurkiewicz) oraz m.in. Mieczysława Ćwiklińska i Ludwik Sempoliński. Był to ponoć jedyny film nakręcony w Polsce po wybuchu II wojny światowej. Jedyna kopia filmu uległa zniszczeniu po wojnie, pod koniec lat 40.

Prawdopodobnie więc „Żołnierz królowej Madagaskaru” zatonąłby w niepamięci w tym momencie, ale na horyzoncie znów pojawia się Julian Tuwim. Wspomina Jerzy Macierakowski (Teatr na Puławskiej [w:] Wspomnienia o Julianie Tuwimie, Czytelnik, 1963, ss. 277-278):

Po wyzwoleniu po raz pierwszy spotkałem się z Tuwimem [było to w roku 1947 — przyp. TT] na jednym z przedstawień Żołnierza królowej Madagaskaru, wodewilu Dobrzańskiego w słynnej przeróbce Tuwima. Grano ją tym razem w sali przy ulicy Królewskiej, prowizorycznie przystosowanej do potrzeb prawdziwego teatru, zarówno od strony kulis, sceny, jak i samej widowni [miejsce nosiło oficjalną nazwę Teatr Muzyczny Domu Wojska Polskiego — przyp. TT].

Mira Zimińska

Mira Zimińska

Spotkanie dawnych serdecznych przyjaciół, a zarazem współautorów i realizatorów w okresie międzywojennym Żołnierza królowej Madagaskaru — Tadeusza Sygietyńskiego, twórcy ilustracji muzycznej, Janusza Warneckiego, inscenizatora i reżysera, oraz znakomitej artystki i pieśniarki Miry Zimińskiej — obudziło w Tuwimie chęć pokazania Warszawie tego czarującego spektaklu. A że znalazł się tam jeszcze zapalony pracownik teatrów warszawskich, Józef Białkowski — projekt wznowienia Żołnierza królowej Madagaskaru wszedł rychło w stadium realizacji. Wielu z braci aktorskiej powróciło do stolicy, skompletowanie więc zespołu nie nastręczało wielkich trudności. Zabrakło zamordowanego w czasie powstania warszawskiego znakomitego artysty i najmilszego człowieka, Mariusza Maszyńskiego, który przed wojną święcił wraz z wyżej wspomnianymi wielkie tryumfy, jako pełen niebywałego humoru i wdzięku Mazurkiewicz. Tuwim zatroszczył się o godnego następcę. Mira Zimińska jako wypróbowana przedwojenna Kamilla — to pewniak nad pewniakami, pozostawało tedy znaleźć jej partnera. Poeta wpadł na doskonały pomysł — zaprosił dobrze znanego wszystkim odtwórcę postaci z fin-de-siècle’u — Ludwika Sempolińskiego [który, jak już wiemy grał w wersji filmowej, lecz nie Mazurkiewicza ale starszego pana Mąckiego — przyp. TT]. Odegrał on swą rolę nie tylko zgodnie z dawną tradycją, ale stworzył w Żołnierzu królowej Madagaskaru postać, która wiąże się po dziś dzień jak najściślej z jego nazwiskiem.

Projekt wystawienia wspomnianego wodewilu okazał się jak najbardziej słuszny. Przedstawienie cieszyło się niezwykłym powodzeniem i wręcz niespotykaną frekwencją przez wiele miesięcy. Zdaniem Tuwima, właśnie w tym naprawdę trudnym i pionierskim okresie należało warszawiakom dać chwile zasłużonej radości, zabawy i odprężenia, jaką zapewniał im Żołnierz królowej Madagaskaru. Humor, dowcip, sentymentalna czy groteskowa piosenka Tuwima zawsze przecież porywały stolicę […]. Józef Białkowski wyczyniał istne cuda, by pomieścić na Królewskiej możliwie największą liczbę widzów każdego wieczora oraz w sobotnie i niedzielne popołudnia.

Żeby zrozumieć jak ważna była dla Tuwima praca nad tym przedstawieniem trzeba by sięgnąć do wspomnień o jego powrocie do Warszawy, o jego poczuciu winy za to, że nie było go w Polsce, kiedy umierali i cierpieli ludzie mu bliscy, kiedy bombardowano i ostrzeliwano jego Warszawę. I on sam cierpiał, że nie było go kiedy — jego zdaniem — być powinien. Powoli wracał do siebie. Wspomina Karolina Beylin (Powrót do Warszawy [w:] Wspomnienia o Julianie Tuwimie, Czytelnik, 1963, s. 244):

W tym okresie więcej już spacerował po ulicach Warszawy, przyglądał się temu jedynemu w swoim rodzaju placowi budowy, wyławiał po ciemnych zakamarkach bram zrujnowanych domów książki z koszyków przygodnych sprzedawców. Odeszła go bezsiła rozpaczy, był znowu sobą, był znowu zapalonym szperaczem: był uratowany.

[…] Szalał z radości jak dziecko, gdy udało mu się znaleźć aktualność w starej piosence Bartelsa, napisanej po zniszczeniu Warszawy w powstaniu 63 roku, i jasne oczy jego płonęły na nowo, gdy na spektaklu Żołnierza królowej Madagaskaru przy słowach tej piosenki, śpiewanej przez Mirę Zimińską, łzy spływały po policzkach słuchaczy.

Kalina Jędrusik jako Kamilla w przedstawieniu Teatru Telewizji z 1977 roku

Kalina Jędrusik jako Kamilla w przedstawieniu Teatru Telewizji z 1977 roku

Zarówno Mira Zimińska, jak i Ludwik Sempoliński odnieśli w swoich rolach niesamowity sukces. Warto zanotować na marginesie, że była to ostatnia rola Miry Zimińskiej, która odeszła z teatru aby pomagać swojemu mężowi, Tadeuszowi Sygietyńskiemu (który, jak pamiętamy, skomponował muzykę do „Żołnierza…”) w zakładaniu i organizacji „Mazowsza”. Poświęciła zespołowi całe swoje dalsze życie (znana już bardziej jako Mira Zimińska-Sygietyńska).

W ten to sposób dzięki Tuwimowi „Żołnierz królowej Madagaskaru” wrócił po wojnie.

A ponieważ ludzie go pokochali, wracał często. Nie sposób policzyć ile razy był grany w różnych teatrach, wiemy za to, że w Teatrze Telewizji zagościł cztery razy: pierwszy raz w 1957 (a dopiero cztery lata mijały od momentu, kiedy telewizja zaczęła nadawać regularnie), potem odpowiednio w 1967 (w rolach głównych Barbara Krafftówna jako Kamilla oraz Gustaw Lutkiewicz jako Mazurkiewicz, a także Damian Damięcki, Maciej Damięcki, Jan Kobuszewski, Wojciech Pokora, Zbigniew Zapasiewicz, Marian Kociniak i Tadeusz Pluciński), 1977 (w rolach głównych Kalina Jędrusik jako Kamilla i Jan Matyjaszkiewicz jako Mazurkiewicz, a także Bożena Dykiel, Igor Śmiałowski, Irena Kwiatkowska i Emilian Kamiński) i ostatnio w 1992, realizacja telewizyjna przedstawienia z Teatru Muzycznego w Gdyni (w rolach głównych Ewa Kuculis jako Kamilla i Grzegorz Chrapkiewicz jako Mazurkiewicz). Z wszystkich wystawień tylko to ostatnie przetrwało w archiwach TV.

Ale cofnijmy się nieco w czasie i wróćmy do roku 1958, kiedy to powstał drugi już film na podstawie wodewilu Dobrzańskiego i Tuwima. Żeby rzecz całą skomplikować jeszcze bardziej wart zauważyć, że reżyserem był, znany nam już z poprzedniego filmu, Jerzy Zarzycki. A żeby z produkcją wiązało się jeszcze więcej wspaniałych nazwisk, do pomocy w pisaniu scenariusza i dialogów reżyser zaprosił Jeremiego Przyborę. Sam Przybora wspominał to tak (Przymknięte oko opaczności, ss. 235-236):

Barbara Kwiatkowska, Irena Kwiatkowska, Halina Drohocka i Tadeusz Fijewski w filmie z 1958 roku

Barbara Kwiatkowska, Irena Kwiatkowska, Halina Drohocka i Tadeusz Fijewski w filmie z 1958

W tymże roku odbyła się premiera filmu Chmielewskiego „Ewa chce spać”, do którego napisałem dialogi. Był to początek mojej krótkiej, ale nie błyskotliwej kariery filmowej, zakończonej parę lat później knotem pt. „Upał”. Dialogi do „Ewy…” bardzo spodobały Jerzemu Zarzyckiemu, szefowi Zespołu, w którym film powstał. A ponieważ miał akurat na warsztacie filmową wersję „Żołnierza Królowej Madagaskaru” w adaptacji Juliana Tuwima, zwrócił się do mnie o współpracę przy scenariuszu. Miałem też napisać dialogi i teksty niektórych piosenek. Muzykę pisał Stanisław Wisłocki. Zaproponował mi też Zarzycki, w celu wykonania tego zadania, wspólny wyjazd jesienią do Lądka Zdroju […].

Wieczorami chodziliśmy z „Rzuniem”, jakeśmy go z Igą nazywali (od „Jerzunio”) do jedynego kina, w którym przez cały czas naszego pobytu w Lądku szedł jeden i ten sam film, „Wielkie manewry” René Claira z Michele Morgan i Gérardem Philipe’em. Iga zrezygnowała po dwóch seansach, ale pan Jerzy Zarzycki i ja wytrwaliśmy do końca w codziennym oglądaniu i analizowaniu tego dzieła, póki nie znikło z ekranu w Lądku. I chociaż odkrywaliśmy w filmie wciąż nowe szczegóły mistrzowskiego scenariusza, nie udało nam się wyciągnąć z tego praktycznych wniosków dla naszego filmu. Dwaj pilni uczniowie René Claira zrobili z „Żołnierza Królowej Madagaskaru” film, który się nie umywał do Tuwimowskiej scenicznej wersji tej farsy. Jednym słowem — kicz.

Tadeusz Fijewski i Anna Łubieńska w filmie z 1958 roku

Tadeusz Fijewski i Anna Łubieńska w filmie z 1958 roku

Śmiem w tym miejscu nie zgodzić się z Jeremim Przyborą (zresztą w kwestii „Upału” również), ponieważ film wyszedł bardzo sympatycznie. Dopisały zarówno scenariusz i dialogi, jak i gra aktorska. W rolach głównych wystąpili tym razem Anna Łubieńska jako Kamilla (w partiach wokalnych użyczyła jej głosu solistka Opery Poznańskiej, Antonina Kawecka) i Tadeusz Fijewski jako Mazurkiewicz. Oprócz nich na ekranie można podziwiać Barbarę Kwiatkowską (która, notabene, grała również tytułową rolę w „Ewa chce spać”) w roli Sabiny młodziutkiego Ignacego Gogolewskiego grającego Władka, matkę Sabiny zagrała Irena Kwiatkowska, Władysława starszego — Andrzej Szczepkowski, Jarema Stępowski zagrał przepięknie lokaja, a w roli Kazia Mazurkiewicza debiutował Radosław Piwowarski. Jeśli ktoś zada sobie trud bliższego przyjrzenia się obsadzie, wielu innych świetnych aktorów znajdzie w epizodach.

Oczywiście nie ma co się oszukiwać: nie jest to wiekopomne dzieło kultury, którego znajomość jest konieczna. Jest to jednak podobno pierwszy polski powojenny musical, który odniósł sukces, a poza tym przeurocza komedyjka bawiąca po dziś dzień. A piszę to, ponieważ jeśli jeszcze nie widzieliście „Żołnierza królowej Madagaskaru” w telewizji (a pokazują go dość często), to macie teraz szansę to nadrobić, ponieważ cały film jest do obejrzenia na YouTube, o tu. Bardzo polecam.

W mojej rodzinie do dziś mówi się „Kaziu nie męcz ojca” (a czasem nawet „ober nie męcz ojca”), „Ciapuchna” i „dotychczasowy serwis przestał istnieć” i „Mazurkiewicz bój się Boga”. A czy to Dobrzański, Tuwim czy Przybora? A co to za różnica?

Andrzej Szczepkowski w filmie z 1958 roku

Andrzej Szczepkowski w filmie z 1958 roku

I to by było tyle notatki, która wynikła z chęci podlinkowania na fejsie filmu z YT.  Jestem niepoprawna… Moje dzisiejsze pożegnanie przekazuje powyżej pan Szczepkowski.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s