Jednak musimy porozmawiać o Kevinie

Obawiam się, że jednak musimy porozmawiać o Kevinie (pun intended). Znaczy, dokładniej, o bojkotowaniu i odwoływaniu projektów z udziałem osób (często gwiazd, producentów czy reżyserów) krzywdzących, molestujących i stosujących przemoc wobec innych. Długo miałam nadzieję, że nie poczuję przemożnej potrzeby zabrania głosu w tej sprawie, ale jednak i mnie to dopadło.

Ale za to przy okazji rozpoczynam akcję wybudzania bloga ze snu. Nie dam głowy czy akcja się powiedzie, ale mam ambitny plan, żeby publikować tu coś przynajmniej raz na dwa tygodnie. W planach jest również dopracowanie szaty graficznej i dorzucenie choć kilku tekstów z fanpage’a na FB, bo głupio żeby znikły w pomroce dziejów.

Ale wracając do naszych baranów.

Dziś dowiedziałyśmy się, że Kevin Spacey nie będzie już grał w House of Cards, Netflix zrezygnował też z dalszej pracy nad filmem Gore (o Gore Vidalu) z aktorem w roli głównej. HoC miało skończyć się po serii 6, do której zdjęcia trwały właśnie, kiedy opinia publiczna zaczęła się dowiadywać o oskarżeniach wobec Spaceya. Teraz zdjęcia do serialu zostały zawieszone, a prawnicy Netfliksa łamią sobie pewnie głowy nad tym, czy kontrakt z aktorem pozwoli im nakręcić szóstą serię bez jego udziału. Ale wiemy też dobrze, że jak by się HoC nie skończyło, Kevin Spacey już nie zagra Franka Underwooda.

Ponieważ, poza kolejnymi oskarżeniami o molestowanie (często młodych osób), dowiedziałyśmy się też tego, co można było podejrzewać od początku: że wszyscy wiedzieli, że coś jest nie tak. Pracownicy planu HoC wielokrotnie wnosili skargi na Spaceya, aktor brał udział w szkoleniach i warsztatach mających skorygować jego zachowanie, a odpowiedzialni za plan ludzie dbali o to, żeby nie zostawiać z nim sam na sam młodych członków ekipy.

Pamiętajmy o tym, kiedy komentujemy informacje o zwolnieniu tego czy innego molestującego. Pamiętajmy, zanim powiemy, że to głupie pozbawiać pracy wielu innych niewinnych osób. Masa z tych “niewinnych” to ci, którzy pozwalali utrzymywać status quo i przedkładali dobro firmy i serialu nad dobro ludzi. Wielu innych to osoby, które nie mogły na planie czuć się bezpieczne i dla których podjęcie przez studio innej produkcji będzie wyzwoleniem.

kevin spacey

I myślę sobie że muszę wam pisać o tym, że nasz komfort jako widzów jest tu totalnie nieistotny. Więcej nawet: pisanie rzeczy w stylu “szkoda że się jeszcze trochę nie przemęczyli” czy “mogli go wywalić po tym sezonie” (nieco tylko sparafrazowane sieciowe autentyki) jest nie tylko niesmaczne, ale w oczywisty sposób bezduszne i obrzydliwe. Nie, nasza dobra zabawa nie jest ważniejsza od czyjegoś spokoju. Choćby to miał być jeden, nic prawie nieznaczący, pracownik planu. Może nie jesteśmy w stanie z pozycji widowni za bardzo wpłynąć na to, co się dzieje dookoła produkcji, ale chociaż nie zachowujmy się jak kompletne dupki.

I w ten sposób dochodzimy do bojkotów.

Szczerze? Bojkotowanie już nakręconych i wyemitowanych filmów i seriali z Kevinem Spaceyem na nic nie wpłynie. Nikomu nie ubędzie ani nie przybędzie od tego, że obejrzymy House of Cards, American Beauty czy Glengarry Glen Ross. Bycie złym człowiekiem nie sprawia, że człowiek nie jest utalentowany (wpis na ten temat czeka w kolejce do napisania na listopad), a docenianie czyjegoś aktorstwa nie sprawia, że pochwalamy jego zachowanie.

Ale jest jeszcze coś. Mnie na przykład jakoś przestaje ciągnąć do oglądania filmów i seriali (albo do czytania książek, czy słuchania muzyki), kiedy dowiaduję się, że ktoś związany z produkcją mówi czy robi coś, co mnie brzydzi. Tyle jest na świecie rzeczy, że i tak nie dam rady ich wszystkich przeczytać ani obejrzeć. Równie dobrze mogę wybierać po tym kryterium. Oczywiście z książkami jest łatwiej: tam mamy tylko autorkę, może dwie, ewentualnie tłumaczkę. Przy muzyce też bywa prosto, zwłaszcza jeśli myślimy o solistach, czy niewielkich zespołach (do tego może autor, kompozytor i czasem – w dość specyficznych przypadkach – producent). Ale co jeśli przestaniemy lubić któregoś z solistów chóru Aleksandrowa? Albo uznamy za dupka jakiegoś z dyrygentów muzyki klasycznej?

Z filmami i serialami jest jeszcze gorzej. U nielubianej reżyserki mogą występować nasi idole, a znów ukochany reżyser może zatrudnić aktorkę, której nie znosimy. W obsadzie, oprócz osoby nielubianej, mogę się znaleźć te, które kochamy. Już nawet nie wspominam o przypadkach, w których śledzimy kariery scenarzystek, operatorek czy kompozytorów. Co więcej, przecież nawet nie musi być tak, że kogoś specjalnie lubimy, żeby chcieć obejrzeć film. Czy jest sens pozbawiać się szansy na poznanie czegoś potencjalnie dobrego tylko dlatego, że ktoś spośród twórców jest złym człowiekiem albo zachował się niewybaczalnie?

kevin-spacey-wallpaper-57574-59338-hd-wallpapers

To oczywiście każda z nas sobie rozstrzygnie sama, a potem i tak trafi na osoby, które ten wybór zganią, niezależnie od tego, jaki będzie. Obawiam się, że wciąż nie wszyscy stosują się do moich próśb o niebycie dupkami w internetach. A o to właśnie chodzi: bojkotujcie albo niebojkotujcie, cieszcie się z wylania Spaceya albo smućcie losem serialu, ale postarajcie się nie być z tej okazji dupkami, co? Osoby, które odważyły się głośno mówić o swoich doświadczeniach z aktorem nie potrzebują jeszcze dołożenia waszych głosów do ciężaru, który niosą.

5 Comments

  1. Nie do końca mogę się zgodzić. Osobiście uważam że jeśli w chwili w której wiadomo co się na planie HoC działo nadal przede wszystkim wyraża smutek z powodu prawdopodobnego cancelu serialu a już szczególnie zaniepokojenie nad jakością 6 sezonu jeśli ten powstanie bez postaci Kevina (widziałem wiele komentarzy że mogli chociaż dociągnąć ten 6 po staremu) to jest właśnie dupkiem… Kwestia tego że mimo iż sam Netflix przyznaje się teraz do prób załatwienia sprawy na boku i że wychodzą coraz to nowe fakty nadal pojawiają się komentarze o „gnojku który se przypomniał po 30 latach że był molestowany i dla rozgłosu niszczy świetnemu aktorowi karierę” już pomijam…

  2. @Jan Kowalski

    Chyba nie do końca wiem z czym się nie zgadzasz, bo wydawało mi się, ze dokładnie to napisałam we wpisie. :)

  3. Chodzi mi o zdanie. „A o to właśnie chodzi: bojkotujcie albo niebojkotujcie, cieszcie się z wylania Spaceya albo smućcie losem serialu, ale postarajcie się nie być z tej okazji dupkami, co?” Bo tak jak napisałem jeśli ktoś smuci się z powodu serialu to właśnie niestety jest dupkiem. No chyba że chodzi o to żeby jeśli ktoś się smuci to o tym nie gadał w internecie. ;) Możliwe że nie do końca połączyłem wątki…

  4. Z grubsza o to chodzi żeby się smucić po cichutku. Bo ja jakoś nie jestem skłonna oceniać kogoś za to, że mu smutno z powodu swojej ulubionej rozrywki, ale już za to co o tym mówi i w jaki sposób, jak najbardziej. Także uznaję, że każdemu może być smutno, jak długo nie uznaje, ze jego czy jej smuteczek jest jakiś szczególnie istotny w tej kwestii.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s