A man out of his time (3/3)

Dziś po raz trzeci i ostatni wracam do omówienia świątecznego odcinka SherlockaThe Abominable Bride. Poprzednie części znajdziecie tu i tu.

Tym razem spróbuję dobrać się głębiej (jeszcze głębiej?) do umysłu Sherlocka i wysnuję kilka niczym niepopartych teorii interpretacyjnych i jeszcze trudniejszych do dowiedzenia tez.

A że już kończymy, chętnie też dowiem się, co sądzicie o moich interpretacjach.

Sherlock.The.Abominable.Bride.1080p.HDTV.x265-LGC.mkv_snapshot107

Jeśli na coś w tym serialu czekałam i na coś miałam nadzieję, to na silniejsze zaznaczenie uzależnienia od narkotyków. Używanie ich jest rysem silnie definiującym kanonicznego Holmesa, a do tej pory w Sherlocku były raczej pomijane.

Tym razem nareszcie jest inaczej. Zarówno w rzeczywistości, jak i w sherlockowych wizjach narkotyki są sposobem na radzenie sobie z rzeczywistością. Pisałam już w części pierwszej, że zakładam, że ta dawka chemii, którą Sherlock w siebie wpakował sprawia, że jest trochę szczerszy względem siebie, dzięki czemu możemy z jego zachowania i wizji wnioskować więcej niż zazwyczaj. Wiemy też, że narkotyki to sposób reakcji młodszego Holmesa na traumę siedzenia przez tydzień w samotności celi i rozstania z jedynymi bliskimi mu osobami.

John: He couldn’t have taken all of that in the last five minutes.
Mycroft: He was high before he got on the plane.
Mary: He didn’t seem high.
Mycroft: Nobody deceives like an addict.
Sherlock: I’m not an addict. I’m a user. I alleviate boredom and occasionally heighten my thought processes.

Widzimy też jak długą historię ma sherlockowe uzależnienie — we flashbacku Mycrofta wyraźnie widać nastoletniego Sherlocka i jego brata pewnie niewiele po dwudziestce. A wtedy przecież Sherlock już miał przy sobie listę dla Mycrofta… Możemy się też spokojnie domyślać, że obaj wielokrotnie przeszli przez odwyk młodszego Holmesa. Mycroftowska znajomość odpowiednich formułek i zdań, wiedza co należy w danym momencie powiedzieć nie przyszła sama. To westchnienie i odrobinka rezygnacji sugerują wielokrotne doświadczenie i mnóstwo samozaparcia.

Sherlock z kolei zachowuje się niemal podręcznikowo: ukrywając zażywanie przed wszystkimi (widzimy jak zaskoczony jest John), udając że wszystko jest w porządku, że wszystko ma pod kontrolą, że nie potrzebuje pomocy, a przede wszystkim odżegnując się jak się da od słowa addict. On nie jest narkomanem, nie jest uzależniony — on tylko używa.

Sherlock.The.Abominable.Bride.1080p.HDTV.x265-LGC.mkv_snapshot347

Co więcej, dość kanonicznie, twierdzi że używa narkotyków żeby wpłynęły na jego myśli. Tyle że o ile doylowski Holmes walczył w ten sposób z nudą i spokojem, Sherlock mówi też o tym że narkotyki heighten my thought processes. Jeśli spojrzymy na to wystarczająco uważnie — żadne z tych wytłumaczeń nie ma w danej sytuacji sensu. Sherlock nie potrzebował walczyć z nudą, bo akurat sporo się w jego życiu działo, ale nie potrzebował też (zanim wsiadł do samolotu żadnego wzmacniacza procesów myślowych. Mamy więc najzwyczajniejsze w świecie wymówki. Bardzo na miejscu zresztą.

Mycroft: And there he is. Thought we’d lost you for a moment. May I just check: is this what you mean by „controlled usage”?

Widzimy też, że sam Sherlock jest w dużej części świadom jak bardzo ryzykuje. W jego umyśle mówią mu to i Mycroft, i Moriarty (You’re in deep, Sherlock, deeper than you ever intended to be, Too deep, Sherlock. Way too deep). Jest blisko śmierci i całkiem nieźle o tym wie. Nawet sarkazm Mycrofta w tej współczesnej części majaków jest skierowany dokładnie w tę stronę. Nawet nie wspominając o awanturze i odejściu Johna (Johna, który w epoce wiktoriańskiej jest równie wściekły co i współcześnie).

Co dalej z tym wątkiem? Czy wystarczy sprawa, w którą Sherlock zaangażuje się na tyle mocno, że da radę uzależnieniu („I almost hope he is, if it’ll save you from this”)? Czy scenarzyści zdecydują się wysłać Holmesa na odwyk (to byłby cholernie odważny krok, tak bardzo uczłowieczyć niemal całkiem nieludzkiego bohatera)? Jestem bardzo ciekawa.

Sherlock.The.Abominable.Bride.1080p.HDTV.x265-LGC.mkv_snapshot46

Spójrzmy jednak co jeszcze daje nam narkotykowa szczerość mózgu Sherlocka. Wróćmy do kwestii niedostrzeganych kobiet. Kwestii, która jest wyraźnie centralną osią całego odcinka, chociaż tak naprawdę mogłoby jej tam nie być. Wystarczyłoby, żeby Holmes wybrał delikatnie inny motyw postępowania pani Ricoletti i jej wspólniczek, a Monstrous Regiment niewidzialnych kobiet zupełnie by się nie pojawił.

O mojej teorii już pisałam: Sherlock usiłuje zrozumieć dlaczego zawsze zostaje sam i dlaczego w jego życiu kobiety nie pełnią tak istotnej roli, jak w życiu innych (patrz: John).

I znajduje tę odpowiedź, bo bo też nie jest ona specjalnie trudna: Sherlock kobiet nie dostrzega. Widzimy to przede wszystkim w dość operetkowej postaci Molly Hooper. Hooper to dla Sherlocka dość upierdliwy szef kostnicy (This is clearly a man’s work. Where is he?). Nasz superspostrzegawczy detektyw nie zauważa jej płci aż do momentu, kiedy ona sama jej nie pokaże. Wtedy dopiero Sherlock doznaje słusznych skojarzeń (i wreszcie wie dlaczego Molly dała mu w pysk za narkotyki).

Holmes: Marriage is not a subject upon which I dwell.
Watson: Well, why not?
Holmes: What’s the matter with you this evening?
Watson: That watch that you’re wearing: there’s a photograph inside it. I glimpsed it once… I believe it is of Irene Adler.
Holmes: You didn’t „glimpse” it. You waited ’til I had fallen asleep and looked at it.
Watson: Yes, I did.
Holmes: You seriously thought I wouldn’t notice?
Watson: Irene Adler.
Holmes: Formidable opponent; a remarkable adventure.
Watson: A very nice photograph.
Holmes: Why are you talking like this?
Watson: Why are you so determined to be alone?

W tym samym momencie Sherlock zauważa też że jego zachowanie wzgględem Janine było może i całkowicie kanoniczne, ale za to niezbyt miłe, mamy więc drugą skrzywdzoną kobietę, której uczuć Homes nie brał pod uwagę. Tam też, w krypcie, padają wiele tłumaczące słowa: The women I… we have lied to, betrayed, the women we have ignored and disparaged. To przejęzyczenie, które oddaje doskonale tematykę odcinka (bo prawda w tym odcinku jest właśnie w przejęzyczeniach): kobiety, które ja, Sherlock, skrzywdziłem (którym kłamałem, które zdradzałem, które ignorowałem, którym uwłaczałem).

Jestem ciekawa na ile to przebudzenie sumienia i może trochę autorefleksji przedostanie się z narkotycznej wizji Sherlocka do jego rzeczywistego zachowania. Pewnie niespecjalnie, ale moim zdaniem miło byłoby żeby postać Holmesa trochę wyewoluowała w tym względzie.

Sherlock.The.Abominable.Bride.1080p.HDTV.x265-LGC.mkv_snapshot254

Jedyną kobietą, jaką kiedykolwiek Sherlock zauważył, była Irene Adler. Dlatego, tak jak i dla jego kanonicznego pierwowzoru pozostaje ona dla niego the woman i to jej zdjęcie ląduje w sherlockowym zegarku. Irena — groźna przeciwniczka, nadzwyczajny umysł, bardzo ładne zdjęcie. Możemy się zastanawiać na ile Holmes zainteresował się Irene ze względu na jej mózg, a na ile ze względu na inne atrybuty, ale przede wszystkim zwróćmy przez chwilę uwagę na to co pada chwilę później.

Watson: Damn it, Holmes, you are flesh and blood. You have feelings. You have… you must have… impulses.
Holmes: Dear Lord. I have never been so impatient to be attacked by a murderous ghost.
Watson: As your friend – as someone who… worries about you – what made you like this?
Holmes: Oh, Watson. Nothing made me. I made me.

Dowiadujemy się, trochę symbolicznie i niewprost, co spowodowało że Sherlock nie nawiązuje więzi z ludźmi, że broni się przed uczuciami. Mieliśmy ten trop wprowadzany przez całą trzecią serię: Redbeard.

Wiemy że to pies Holmes’ów, którego trzeba było uśpić, kiedy Sherlock był mały. Widzimy że Redbeard pojawia się dokładnie w momencie, kiedy Holmes zastanawia się dlaczego jest taki, jaki jest. Stał się taki, bo takim postanowił być. To bardzo dobre wytłumaczenie, które pozwala Sherlockowi nie grzebać więcej w swoich uczuciach, ale my spokojnie możemy zaryzykować stwierdzenie, że ta dziecinna trauma utrata ukochanego psa była impulsem do stworzenia takiej bezuczuciowej persony, jaką Sherlock prezentuje do dziś.

Może to Mycroft powiedział mu wtedy, że caring isn’t an advatage? Może Holmes szedł tylko śladem starszego brata próbując mu (lub jakiejś jego wizji) dorównać? A może odkrył sam, że mniej boli, kiedy się człowiek nie przywiązuje. To nastawienie, w oczywisty sposób, przeszło na relacje z innymi ludźmi, ale nie mówi to nam tak naprawdę wiele o podejściu Sherlocka do kobiet.

Czy nie zauważa ich, bo w głębi serca boi się zakochać, czy przeciwnie — ich płeć i potencjalne uczucia nie mają dla Sherlocka znaczenia, bo choćby nie wiem co, nie zakocha się w kobiecie. Innymi słowy, zapuśćmy się na głębokie wody i pozastanawiajmy się nad sherlockową seksualnością.

Sherlock.The.Abominable.Bride.1080p.HDTV.x265-LGC.mkv_snapshot133

Ilość dotyczczasowych analiz i fanowskich pisków powinna mnie tu może zniechęcić, ale powiedzmy to sobie szczerze: mamy w tym odcinku za dużo tropów żeby przejść obok nich obojętnie.

Przede wszystkim w całym tym, pełnym tematyki kobiecej, odcinku, jest jedna scena zawierająca rzeczywiście iskrzące napięcie seksualne — półrealna scena wizyty Moriarty’ego w mieszkaniu Sherlocka. Oczywiście Moriarty zawsze lubił seksualne aluzje, możemy więc spokojnie przyjąć, że wszystkie te It’s a dangerous habit, to finger loaded firearms in the pocket of one’s dressing gown. Or are you just pleased to see me? i nawiązania do bardzo wygodnego łóżka to tylko odbicie tego, co Sherlock pamięta o swoim wielkim przeciwniku.

Moriarty: Ed ith the noo thethy.
Holmes: I’m sorry?
Moriarty: Dead… is the new sexy.

Jednak w całej scenie jest cała masa napięcia, które jest związanie nie tylko ze śmiercią. A ponieważ już wcześniej zauważyłam, że w tym odcinku Moriarty jest wszystkimi mrocznymi i destrukcyjnymi impulsami i popędami Sherlocka, czy nie możemy założyć, że jest dla niego nie tylko freudowskim Tanatosem, ale też Erosem? W końcu skoro popędy, to popędy…

Jeśli chciałybyśmy widzieć Sherlocka jako homoseksualnego, możemy wyciągnąć też ten jeden moment, w którym te jego mroczne instynkty (w osobie Moriarty’ego, a jakże) mówią właśnie Why don’t you two just elope, for God’s sake? —  i mówi to do Sherlocka i Johna, co powinno wywołać przeszywające piski fanów teorii o uczuciu erotycznym między tymi dwoma.

Możemy też założyć, że to napięcie wynika z podziwu dla tego samego, co i w przypadku Irene Adler. W końcu Moriarty też jest genialny. You have a magnificent brain, Moriarty. I admire it. Ileż razy już, od czasów Ireny, widziałam w Internecie sugestie, że Sherlock jest sapioseksualny.

Ale…

Sherlock.The.Abominable.Bride.1080p.HDTV.x265-LGC.mkv_snapshot314

Ale skoro i tak już wciągnęłam w to wszystko tego nieszczęsnego, bardzo zresztą przeze mnie nielubianego, Freuda — może spojrzymy jeszcze raz, tym razem uważniej?

Watson: Is it such a curious question?
Holmes: From a Viennese alienist, no; from a retired Army surgeon, most certainly.

Oh, wait, to nie ja go w to wszystko wciągnęłam, to Sherlock. A właściwie scenarzyści. Jeśli myślicie, ze w tej ścieżce dialogowej cokolwiek pojawiło się przypadkiem, to nie znacie Moffata i Gatissa. Ten wiedeński alienista też był dobrze zaplanowany. Jedna malutka wskazówka jeszcze innego, chyba najsensowniejszego odczytania tego, co dzieje się w tym odcinku. Wystarczy nam do tego trochę (nawet obiegowej) wiedzy o teoriach Zygmunta Freuda.

Cóż więc tu mamy? Sen. Bardzo ważny w teoriach Freuda stan, w którym można znaleźć ślady swojej podświadomości.

Co mówi nam najwięcej o tym o co naprawdę chodzi? Przejęzyczenia. Powiedziałabym nawet, że są to freudian slips. How could he survive?  The women I… we have lied to (…) — przejęzyczenia które zdradzają prawdę.

Sherlock.The.Abominable.Bride.1080p.HDTV.x265-LGC.mkv_snapshot130

Popatrzmy zatem na tę trójkę bohaterów: profesor Moriarty, Sherlock Holmes i doktor Watson.

Pierwszy z nich to siła popędów i impulsów. Siła dążenia do przyjemności i redukowania napięcia. Drugi to inteligencja i poznanie, decyzja o działaniu i zaspokajaniu (lub nie) popędów, a również cała masa mechanizmów obronnych. Ostatni to figura wartości moralnych i opowieści które widzą ludzie na zewnątrz, ten ktoś, kto tworzy z Sherlocka bohatera i pcha go w kierunku ideałów.

Wiecie co właśnie opisałam, prawda? Opisałam struktury Id, Ego i Superego według psychoanalizy Freuda.

Oczywiście nie ma potrzeby trzymać się teorii bardzo kurczowo, ale jeśli spojrzymy na bohaterów w ten sposób dostaniemy piękną wizję w której Id-Moriarty ściera się z Superego-Watsonem tworząc przy udziale podejmującego decyzje Ego-Holmesa całego naszego Sherlocka.

Dlatego właśnie doktor Watson jest narratorem i stworzycielem postaci Holmesa, dlatego to on dba o to, że Holmes powinien nosić deerstalkera i hold himself to a higher standard bo ludzie go potrzebują. To John poprawia Sherlocka w rozmowie z lady Carmichael. To John stworzył z narkomana bohatera. Dlatego Moriarty czyni non stop seksualne aluzje, dlatego ciągnie Holmesa w dół, dlatego w jego umyśle będzie żył zawsze. Dlatego Holmes w tej wersji zachowuje się i wypowiada nieco inaczej niż „nasz” Sherlock.

Moriarty: Is this silly enough for you yet? Gothic enough? Mad enough, even for you? It doesn’t make sense, Sherlock, because it’s not real. None of it.

Spróbujcie kiedyś obejrzeć ten odcinek z tą teorią z tyłu głowy. Działa świetnie i tłumaczy co najmniej kilka drobiazgów. Jednak za dużo by tu mówić, ja wrócę sobie tylko, już hobbystycznie, do kwestii seksualności Sherlocka, od której zaczęłam tę dygresję.

Z faktu, że jedyna scena z naprawdę wyczuwalnym napięciem okołoseksualnym to scena między sherlockowym Id i Ego, i z tego że owo Id sugeruje elope Ego i Superego, wysnuję tu sobie kolejną teorię: tym razem o autoseksualności Sherlocka. Tak naprawdę jedyną osobą, która może interesować Sherlocka w kontekście erotycznym jest on sam. Co, oczywiście, nie znaczy że nie mógłby stworzyć z kimś trwałej relacji.

Tylko czy Sherlock jest na to gotów? Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że zarówno Id i Superego, jak i — w dużej mierze — ego są strukturami podświadomymi i możliwe że wiele z naszych odkryć z tego odcinka do świadomości Sherlocka się nie przedostanie…

Sherlock.The.Abominable.Bride.1080p.HDTV.x265-LGC.mkv_snapshot388

Oczywiście zawsze może być tak, że to nasz, współczesny, Sherlock jest narkotycznym wymysłem wiktoriańskiego Holmesa po więcej-niż-siedmioprocentowej kokainie. Wtedy mamy przynajmniej proste wytłumaczenie dlaczego kolejne odcinki serialu pojawiają się tak rzadko.

Holmes, na szczęście, zazwyczaj jest dość zajęty i tylko czasem musi sięgnąć po rozrywkę dla mózgu w postaci chemicznej. I może to i dobrze, nie chcemy przecież, żeby nałóg nam Holmesa wykończył, bo i nasz serial musiałby się skończyć.

Holmes: Between you and me, John, I always survive a fall.
Watson: But how?
Holmes: Elementary, my dear Watson.

Tymczasem spokojnie poczekajmy rok na kolejny ciąg tamtego wiktoriańskiego Holmesa.

Tego, który co prawda twierdzi, że jest człowiekiem out of his time, ale tak naprawdę wciąż lepiej sprawdza się w świetle gazowych latarni. Nawet w serialu osadzającym go współcześnie.


Zajrzyjcie też koniecznie do Ninedin i na Sherlockiana. One potrzebowały mniej słów, żeby wyrazić moją miłość do tego odcinka i zauważyć dużo więcej i inaczej niż ja.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “A man out of his time (3/3)

  1. Pingback: Chłopiec o imieniu Sherlock | krainy z głowy

  2. „Sherlock nie potrzebował walczyć z nudą, bo akurat sporo się w jego życiu działo” – no nie całkiem. Mycroft przecież wspomina że Sherlock siedział w izolatce…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s