Pisanie ze zrozumieniem

Czasami dopada mnie przypadłość zwana „uważnym czytaniem ze zrozumieniem”. Bardzo groźna w zetknięciu z prasą, zwłaszcza internetową. Dzisiaj na przykład, ze względu na zainteresowania prywatne oraz zawodowe przeczytałam sobie z ciekawością artykuł towarzyszący fotorelacji z odsłonięcia 10 kolorowych Tuwimów. O, stąd. A w związku z tym, że jest upał, a ja choruję i mam zły humor, to trochę powyżywam się na dziennikarzu (dziennikarzach?) podpisywanym (-ych?) w tym portalu „Łukasz Kaczyński, mek”.

Pomniki Tuwima na Piotrkowskiej [ZDJĘCIA]

Zacznę pozytywnie: nie mam w zasadzie nic do zarzucenia tytułowi. Może poza użyciem słowa „pomniki” w odniesieniu do opisywanych rzeźb, ale do tego jeszcze wrócimy. Lećmy z leadem:

Dziesięć posągów Juliana Tuwima, ozdobionych przez artystów, zaprezentowały w czwartek na ul. Piotrkowskiej władze miasta. Posągi mają propagować wśród łodzian ideę obchodzonego właśnie Roku Tuwima.

Tym razem mamy „posągi”, zwróćmy na to uwagę i przejdźmy dalej.

„Posągi mają propagować wśród łodzian ideę obchodzonego właśnie Roku Tuwima”. Że co proszę? „Propagować ideę”, bardzo pięknie, bardzo ślicznie, nawet poprawnie. Ale jaka jest idea Roku Tuwima? Nie, poważnie, w sumie chętni się dowiem jaka idea przyświeca ministrowi (hłe hłe) kultury, ze na obchody roku Tuwima przeznacza tyle akurat pieniędzy i pary, że na jedyny ogólnokrajowy konkurs grantowy z tym rokiem związany (ten organizowany przez Instytut Książki)  można do 15 lipca (jasne, „rok” Tuwima…) zgłaszać projekty, które zostaną dofinansowane maksymalnie 56000 zł. Haha, międzynarodowa promocja czegokolwiek za 56000. A nawet, powiedzmy że regionalna… Ja bym zakładała, że ideą Roku Tuwima w Polsce jest „odbębnić i nie wydać za dużo”. I chyba jednak wolałabym, żeby nie propagowano wśród łodzian tej akurat idei. A tak przy okazji nie jestem wcale przekonana, czy rok można obchodzić, a już zwłaszcza, czy można go obchodzić „właśnie”. No bo jak już się upieramy przy obchodzeniu, to chyba jednak przez cały rok? Nie można było napisać, ze ma propagować trwający właśnie Rok Tuwima? Można było. I byłoby poprawnie, ale za to bez sensu. Bo chyba jednak nie chodzi o to, żeby promować Rok Tuwima, tylko samego Tuwima, a zwłaszcza jego twórczość…

W zapowiedziach UMŁ mowa była wprawdzie o uroczystym odsłonięciu tylko jednego pomnika, tymczasem urzędnicy postanowili zrobić łodzianom niespodziankę. W czwartek, na ul. Piotrkowskiej pojawiło się 10 posągów Juliana Tuwima.

Uwaga, czytam ze zrozumieniem: UMŁ zapowiadał uroczyste odsłonięcie jednego pomnika, a na Piotrkowskiej pojawiło się dziesięć. Panie dziennikarzu, to się nie wyklucza… Mogło się pojawić dziesięć, z czego jeden uroczyście odsłonięty. Ja wiem, że ponoć miało być tak, że dzisiaj tylko pierwszy, a kolejne później, ale nawet wcześniejsza zapowiedź na tym samym portalu nie kłóci się z moim wyjaśnieniem.

I spójrzmy jeszcze na notoryczne skróty: UMŁ, ul., 10. Moja licealna polonistka byłaby zawiedziona. Naprawdę, Internet nie ogranicza ilości słów, które mogą się znaleźć w notatce. nie trzeba tego drukować ani wciskać w szpaltę. Można napisać Urząd Miasta Łodzi, ulica i dziesięć. O, proszę spojrzeć, napisałam i nic się nie zawaliło. A jak już się komuś strasznie spieszy, że nie może dopisać „icy” (dwa znaki więcej, bo wywalamy kropkę) to można przecież pominąć to „ul.” i napisać po prostu na Piotrkowskiej. Podejrzewam, ze byłoby to sformułowanie zrozumiałe dla czytelników.

Plus mamy tu jeszcze po razie „pomnik” i „posągi”.

Wykonane z laminatu posągi były przygotowywane przez studentów i pedagogów Akademii Sztuk Pięknych. Każda ze statui waży około 180 kilogramów. Kształtem głowy poety obiekty nawiązują do postaci z Ławeczki Tuwima, dłuta Wojciecha Gryniewicza.

O, to mój ukochany fragment.

Zaczyna się niewinnie i autor nawet rozwinął skrót ASP. Potem pojawiają się „statuy” (w tym akapicie zwane także „posągami” i… „obiektami”), a my zaczynamy się zastanawiać, czy autor korzystał po prostu bezmyślnie z tezaurusa, czy to wszystko z głowy. Następnie dostajemy informację o wadze figur, która nachalnie pojawia się w co drugim tekście na ich temat, ale zawszeć to jakaś ciekawostka. Na koniec za to coś pięknego: „Kształtem głowy poety obiekty nawiązują do postaci z Ławeczki Tuwima, dłuta Wojciecha Gryniewicza”… Już się nie czepiam nawet tych nieszczęsnych „obiektów” kiedy spokojnie można było użyć zaimka, bo z pewnością są to obiekty. Ale „kształt głowy”? To sformułowanie miałoby może sens, gdyby Tuwim z Ławeczki (i te rzeźby) miał głowę sześcienną czy stożkowatą, ale tak? Co więcej same rysy twarzy „obiektów” nawiązują raczej do wyglądu Juliana Tuwima, a nie do postaci z Ławeczki. Przy czym, nie przeczę, podobieństwo istnieje (a część od kołnierza w górę jest jedyną względnie ciekawą częścią tych figur). Można by wyciągnąć choćby kapelusz, dość rzadki w innych przedstawieniach Tuwima, albo po prostu zwrócić uwagę, że całość została zaprojektowana, aby przywodzić na myśl podobieństwo nie tylko do Tuwima, ale też jego figury na Ławeczce (albo coś w tym stylu). Natomiast, kiedy czytam, że kształtem głowy jakiś obiekt nawiązuje do jakiejś postaci, to przed oczyma duszy mojej szaleją bardzo interesujące wizje.

Potem mamy przerywnik reklamowy i:

Każdy z posągów pokryty został malarską interpretacją jednego z wierszy Tuwima, m.in. „Pstryk”, „Ptasie radio” czy „Wiersza, w którym autor grzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy bliźnich, aby go w dupę pocałowali”.

W zasadzie nie ma co się czepiać, może tylko zwrócę uwagę, że „Czary i czarty polskie”, które były inspiracją zdobienia jednej z rzeźb, bynajmniej nie są wierszem (tutaj można sobie rzucić okiem, czym są). I jeszcze raz „posągi”.

Tak już totalnie na marginesie, miło byłoby, gdyby fotografie tej fotorelacji zostały podpisane, dzięki czemu moglibyśmy wiedzieć czym są inspirowane również dzieła bez tytułu wypisanego wielkimi literami na froncie. Ale też doskonale rozumiem, że zadanie to mogło przerosnąć każdego, kto by się za nie zabrał mając tylko zdjęcia i tytuły, bez konkretnej i pewnej wiedzy.

„Tuwimy” to wspólny pomysł ASP i Biura Promocji Urzędu Miasta Łodzi na obchody Roku Tuwima w Łodzi.

Pomijając nawet wartość tego pomysłu, za którą jednak mimo wszystko nie winię dziennikarzy Dziennika, zastanówmy się jeszcze raz nad „obchodami Roku Tuwima”. Otóż (za Słownikiem Języka Polskiego PWN) obchody to „uroczystość organizowana dla uczczenia kogoś lub czegoś”. Uroczystość. Mimo mojej mikrej wiary w pomysły Biura Promocji UMŁ, jednak zakładam, że nie wymyślili tworzenia dziesięciu sporawych figur tylko po to, żeby zorganizować uroczystość ich odsłonięcia.  Zakładam, może naiwnie, że chodziło o coś w stylu promowania Tuwima z okazji trwającego Roku Tuwima.

Po mieście statuy Juliana Tuwima będą przemieszczać się nie pojedynczo, ale grupami – po dziesięć. W każdej z lokalizacji mają przebywać około dwóch tygodni.

Tutaj mamy wielki powrót „statui” i informację sugerującą, że rzeźb jest co najmniej dwadzieścia. No bo skoro będą się przemieszczać grupami po dziesięć (brawo za napisanie liczebnika wyrazem), a grupy występują w liczbie mnogiej, to grup jest co najmniej dwie, prawda? W tym kontekście wyraźne przeklejenie zdania ze zwrotem „w każdej z lokalizacji” z jakiegoś innego tekstu, w którym te lokalizacje były choćby wspomniane, jest już naprawdę niegodny uwagi.

Na koniec dostajemy już tylko

Film urzędu miasta:

Dość przerażający, ale to znowu nie wina gazety.

Spójrzmy jeszcze wstecz i doceńmy monumentalne słownictwo użyte w artykule. Rzeźby cztery razy zostały nazwane „posągami”, po dwa „statuami” i „pomnikami”, i raz „obiektami”. Nie ma za to ani razu „figur”, „rzeźb” ani nawet modnych ostatnio „instalacji”. Czuć podziw autora dla dzieł, nie ma co.  To, że jedna trzecia artykułu jest pogrubiona też pewnie z tego szacunku wynika.

Na koniec jeszcze uwaga dla Pana Fotografa, żeby starał się następnym razem unikać robienia zdjęć od tej strony, od której widać wystające spod postumentu szmaty służące wcześniej za zasłony (nie jego wina, że to tak obrzydliwie odłożyli, ale mógł próbować inaczej kadrować). I tyle.

Ja wiem, że na maturze teraz wymaga się czytania ze zrozumieniem, a nie pisania ze zrozumieniem, ale naprawdę napisanie tysiąca znaków z sensem nie przerasta możliwości przeciętnego człowieka. Na miejscu Dziennika Łódzkiego bardzo poważnie zastanowiłabym się, czy nie obarcza swoich pracowników zbyt dużą ilością zadań na raz, jeśli takie są efekty.

***

A na deser przyjrzę się samym Tuwimom:

fuj1 fuj2 fuj3

fuj4 fuj5 fuj6

fuj7 fuj8 fuj9

fuj10

I zostawię je bez komentarza.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Pisanie ze zrozumieniem

  1. Ysabell, rewelacyjna lektura. :)) Ile twórczego namysłu może wynikać z uważnego czytania czyjegoś nieuważnego pisania. I zupełnie mimochodem (acz wystarczająco dobitnie) brzęczy sobie rozczarowanie, że Rok Tuwima nie ma tak zamaszystego przebiegu jak mógłby mieć. Zwłaszcza w Łodzi, lecz nie tylko. Podzielam refleksję i doceniam analizę.

    ps.
    Ale ja bym powiedziała, że „grupy są dwie” zamiast „grup jest dwie” (a propos cudownego rozmnożenia figur). Mój ulubiony fragment to ten o kształcie głowy Tuwima. Wyobraźnia włączyła mi niezły miszmasz. ;)

  2. Dziękuję!

    PS. Co do grup, to oczywiście racja. Miało być, że grup jest więcej niż jedna i został artefakt. :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s