Koncert z duszą, choć nie było duszno…

plakatŁódzkie koncert Jaromira Nohavicy zawsze były dla mnie wyjątkowe. Może ze względu na to, że pierwsze moje bezpośrednie (bez pośrednictwa urządzeń audiowizualnych) z nim spotkanie miało miejsce właśnie w Łodzi, a może dlatego, że koncerty w łódzkiej przechowalni miały zawsze niesamowity klimat. I to również w znaczeniu dosłownym, bo oddychać tam nie było czym.

Tym razem sala koncertowa była większa – Jarek śpiewał w łódzkiej filharmonii. Duża sala, świetna akustyka, mnóstwo miejsca na rozstawienie instrumentów i oświetlenia… Przyznaję, że przed koncertem trochę się obawiałam, że będzie to już zupełnie co innego. Że nastrój bliskiego obcowania z piosenką musi zniknąć bezpowrotnie. Na pewno domyślacie się już – choćby i po tytule – że nie miałam racji.

Było świetnie i klimat nic a nic nie ucierpiał na tym, że sala była duża i klimatyzowana. Oczywiście, to nie jest już to samo, co na pierwszych polskich koncertach Nohavicy, kiedy jeszcze małe sale były nie do końca zapełniane publicznością, a inni widzowie patrzyli na mnie dziwnie, kiedy okazywało się, że znam teksty piosenek na pamięć… Nie to sam, ale wcale nie gorzej. Ja mam to szczęście, ze mam i tamte wspomnienia i te.

Warsztat Antoniego

Koncert zaczął Tolek Muracki trzema piosenkami we własnym tłumaczeniu. I tutaj warto nadmienić, że to właśnie Tolek Muracki stoi za wydaniem płyty Świat wg Nohavicy. On, a raczej Warsztat Antoniego, będący, z tego co zdołałam się zorientować, przedsięwzięciem rodzinnym.

Do tłumaczeń (zresztą wykonań również) pana Murackiego mam stosunek mocno ambiwalentny. Z jednej strony cieszy mnie, ze w ogóle są i że jest ktoś, kto śpiewa Jarka po polsku. Z drugiej – mam mocno staroświeckie podejście do rymu (dwa wyrazy, żeby się rymowały powinny mieć chociaż półtorej ostatniej sylaby podobne) i rytmu (w języku polskim akcent pada na przedostatnią sylabę wyrazu), a co gorsza uważam, że zarówno rym jak i rytm w poezji są istotne… Z jednej strony Tolek w swoich interpretacjach wypada naprawdę dobrze, z drugiej – to już nie bardzo są piosenki Nohavicy.

Teresa Muracka

foto: Teresa Muracka

Tym razem zostałam zaskoczona. Co prawda Moją małą wojnę (swój „sztandarowy” utwór ponohavicowy) Tolek Muracki jak zawsze zaśpiewał Kaczmarskim, ale za to dwie pozostałe piosenki w jego wykonaniu były bardzo sympatyczne (zarówno pod względem przekładu, jak i wykonania). No owszem – trudno zaśpiewać z patosem Pijcie wodę, ale Gdy jutro skoro świt też wyszło lepiej, niż się spodziewałam.

Może przy okazji wytłumaczę co mam przeciw wykonaniom pana Tolka. Otóż – moim zdaniem – śpiewa on te piosenki (weźmy tu przykład „Mojej małej wojny”) „za mocno”. Bardzo wprost, bardzo silnie przeżywając każde słowo, sprawia wrażenie, jakby bardzo zależało mu na wywarciu silnego wrażenia na publiczności, pokazaniu jej czarno na białym, w czym tkwi problem – klasyczny protest-song (taki „styl” śpiewania bardzo kojarzy mi się z Jackiem Kaczmarskim). I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że większość piosenek Jarka Nohavicy na takim wykonaniu traci.

Posłuchajcie tej piosenki (Moje malá válkaMoja mała wojna) w wykonaniu Jarka (choćby na płycie Osmá barva duhy) i w wykonaniu Tolka Murackiego. Dla mnie różnica jest bardzo wyraźna. I to – znów dla mnie – różnica na korzysć Jarka. Bo u niego słychać wyraźnie to, co chce, żeby było słychać wyraźnie, podkreślone głosem, „mocniejszym” zaśpiewaniem są fragmenty, które powinny być mocniejsze. A u Tolka Murackiego „mocna” jest całość i te fragmenty giną w natłoku.

Jednak – niezależnie od moich obiekcji – Tolek Muracki, jak już pisałam, zaskoczył mnie swoją interpretacją Gdy jutro skoro świt. I to zaskoczył pozytywnie, bo nie spodziewałabym się po nim takiej łagodnej ballady. Pijcie wodę też było ładne, chociaż publiczność była (jeszcze) zbyt sztywna, żeby brać udział w wykonaniu, o co aż się prosiło. Zresztą polska publiczność w ogóle nie przepada za śpiewaniem, a już w filharmonii…

Jedyny taki support

Zbigniew Zamachowski

foto: Teresa Muracka

Kiedy zakochiwałam się (zupełnie platonicznie) w Zbyszku Zamachowskim – a było to w czasach, kiedy notorycznie słuchałam (potem oglądałam) koncertu Zimy Żal i uwielbiałam Ucieczkę z Kina Wolność – nie pomyślałam nigdy, że zobaczę go jako piosenkarza i to w roli tak zwanego „supportu” przed występem innego artysty. A otóż i niespodzianka. Po Tolku Murackim na scenę wyszedł właśnie Zbyszek Zamachowski, którego szczerze kocham do tej pory. A po tym koncercie nawet jeszcze bardziej.

Pomysł śpiewania piosenek Nohavicy przez Zamachowskiego właśnie wydaje mi się zresztą doskonały. Obj panowie mają w sobie podobny rodzaj ciepła, które u Nohavicy pojawia się tylko w niektórych piosenkach, z Zamachowskiego natomiast promieniuje non stop. I dlatego właśnie te piosenki tak bardzo mi do Zamachowskiego pasują.

Tutaj też objawia się zaleta nie czytania wcześniej żadnych prasowych doniesień na temat zbliżającego się koncertu. O tym, że będzie na nim śpiewał Zamachowski, dowiedział się kiedy została zapowiedziany i mogłam się rzeczywiście szczerze ucieszyć i poczuć bardzo mile zaskoczona. Na poniedziałkowym koncercie Zbyszek Zamachowski zaśpiewał dwie piosenki (obie do wysłuchania na płycie Świat wg Nohavicy) – Starszy Pan i Na stacji Jerzego z Podebrad. Obie zresztą, tak jak pisałam przed chwilą, ogromnie mu pasują i obie „wyszły” bardzo ładnie.

W świetle ramp

Ale piszę tu i piszę, a nawet nie musnęłam jeszcze atrakcji głównej i podstawowej, czyli Jaromira samego w sobie. W tym miejscu należałoby się kilka akapitów superlatyw i wyrazów uwielbienia, ale chyba wszyscy już doskonale orientują się, że zarówno Jaromira Nohavicę, jak i jego muzykę szczerze kocham i te akapity nic nowego by nie wniosły. Zamiast nich zateJaromir Nohavicam skupię się na wrażeniach i porównaniach z pominięciem ogólnych „ochów” i „achów”. Zachwyty będą po prostu bardziej szczegółowe.

A było się czym zachwycać. Po raz drugi (po Poznaniu) widziałam koncert Jarka z ustawionymi efektami świetlnymi. W poprzedniej relacji nie rozpisywałam się na ten temat, teraz spieszę nadrobić niedopatrzenie. Światło jest na tych koncertach „ustawione” naprawdę genialnie.

Przyznaję, że nie przepadam za operowaniem na koncertach światłem – wychodzę z założenia, że piosenka i artysta powinni obronić się sami, bez dodatkowych efektów. W końcu przychodzę obcować z muzyką i tekstem, a nie ze światłem. W tym jednak przypadku, efekty świetlne są naprawdę doskonałe. Dopracowane co do najmniejszego ruchu i koloru, sensownie dobrane do konkretnych piosenek, po prostu poezja.

Dodatkowo ładnie „zagrała” nasza łódzka filharmonia, która ściany za sceną wcale nie ma gładkiej, ale artystycznie „podziurawioną” – wszystkie te wnęki dawały dodatkowe efekty. Mam też wrażenie, że oświetlenie musiało być nieco na naszą filharmonię zmieniane. Nie pamiętam, czy w Poznaniu światła „wchodziły” na sufit, ale jeżeli tak, to w Łodzi taki numer by nie przeszedł – sufit Filharmonii Łódzkiej pokryty jest lustrami. Jak by nie było, wyszło znakomicie. Drobnym przykładem niech będzie fakt, że do piosenki Pane prezidente niebieski, biały i czerwony reflektor utworzyły w tle flagę Czech. Wielkie gratulacje dla tego, kto był odpowiedzialny za oświetlenie.

Drugie brawa od razu dla tego, kto był odpowiedzialny za nagłośnienie. To też kawał dobrej roboty, chociaż – paradoksalnie – trudniejszy do zauważenia.

Tekst i muzyka

I znowu. Widzicie? Twierdzę, że będę pisać o Nohavicy, a wychodzi mi światło i dźwięk. Nie dlatego, żeby nie było o czym pisać, ale za dużo jest we mnie wrażeń i ciężko je uporządkować. Ale już staram się poprawić.

Jaromir NohavicaJeśli miałabym opisać ten koncerty jednym słowem, to wybrałabym chyba „nostalgiczny”. Chodzi mi nie tylko o dobór utworów – a usłyszeliśmy całą czołówkę hitów, od Darmoděja począwszy, poprzez Sarajevo, Košilkę, Mikymauz, Až to se mnu sekne, Těšínską, Dokud se zpívá, na Komecie skończywszy – ale też o ogólny nastrój całości. Nieuniknione w tym wypadku porównaie z koncertem poznańskim, podpowiada mi, że może koncert nie był tak angażujący emocjonalnie jak ten poznański, ale za to widz (słuchacz) zyskiwał możliwość spokojnego ponapawania się twórczością Jarka. Emocje też były, ale innego rodzaju – raczej te spokojniejsze, łagodniejsze.

Oczywiście, nie znaczy to, ze zabrakło utworów wesołych, również tych z serii „dla dzieci” – poza polskim Pijcie wodę, usłyszeliśmy też Metro pro krtky i Samuraja, a także nieodmiennie optymistyczne Až to se mnu sekne i politycznie niepoprawne V jednym dumku na Zarubku.

Przy okazji tych ostatnich, nie sposób nie wspomnieć o akordeoniście, towarzyszącym Jarkowi. Cały zresztą zespół wart jest pochwały – efekt osiągnęli niemalże jazzbandowy, z tym że zamiast tradycyjnego saksofonu wystąpił właśnie akordeon (trochę też zastępował skrzypce). Fortepian, kontrabas, gitara i perkusja pasowały natomiast doskonale i nic nie musiały zastępować.

Wracając natomiast do akordeonu, to efekt połączenia z nim heligonki przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Pan akordeonista był rzeczywiście prawdziwym wirtuozem tego instrumentu. Wielkie brawa.

Wrażenia i impresje

Jaromir NohavicaSpore wrażenie robią na mnie zawsze nowe aranżacje piosenek, które wcześniej znałam. Tutaj miałam tych wrażeń pod dostatkiem, bo nie dość, że na początek kilka polskich, nie dość, że Kapela miała brzmienie jazzbandu, to jeszcze kilka piosenek zabrzmiało w innej niż zwykle (to znaczy – innej niż jestem przyzwyczajona) aranżacji. Największą różnicę słychać było w Až to se mnu sekne. Heligonka i akordeon, a do tego dużo wolniejsze niż zwykle tempo. Zupełnie inna piosenka.

Jak zawsze duże wrażenie zrobiła na mnie Košilka w wersji na heligonkę – jestem przyzwyczajona do tej gitarowej – brzmiąca również zupełnie inaczej. Bardzo efektownie wypadły też Mikymauz (to światło!) i Plebs Blues (ten dźwięk!).

Tradycyjnie na koniec zabrzmiał Anděl strážný – jak zwykle a capella i jak zwykle bardzo piękny. Również – mam wrażenie – tradycyjnie, na początek (oczywiście początek części „jarkowej”) usłyszeliśmy Zamávám. Również a capella – efekt tym większy, że chwile wczesniej ze sceny zeszła nieźle już rozegrana Kapela i Zbyszek Zamachowski, a tutaj wchodzi Jarek i nawet bez gitary śpiewa, że wrócił do domu. Co tu dużo mówić, obie te piosenki – pierwsza i ostatnia – są na swój sposób magiczne.

Lekkim zaskoczeniem było dla mnie to, że stosunkowo mało zabrzmiało piosenek z najnowszych płyt. Trzy z Ikarusa, owszem, ale za to z Babylonu ani jednej. Nie żebym narzekała – nigdy w życiu – po prostu rónież pod tym względem koncert różnił się od poznańskiego.

Jaromir NohavicaJako pamiątka materialna pozostały mi Świat wg Nohavicy i książeczka z CD (miałam) i DVD (nie miałam) z Cieszyńskiego Nebe. Płyty już raz (tylko!) odsłuchane, DVD czeka na swoją kolej. W ten sposób mogę sobie przyjemności rozkłądać w czasie…

Trudno mi jakoś ten koncert podsumować. Marcin – z którym była m również w Poznaniu – twierdzi, ze na łódzkim bawił się lepiej. Ja na pewno zapamiętam go nadługo, pomimo (a może właśnie ze względu na) zawalenia robotą i tego, że trochę czas na Nohavicę „ukradłam innym, może ważniejszym, rzeczom. Na pewno nie żałuję.

Aha – znowu nie udało mi się dostać autografu. Podobno winien jest wirus, który artysta złapał na tej trasie… Słusznie nie lubię zimy. W ten sposób mam już dwa zaległe autografy pod rząd. Trudno – jeszcze kiedyś nadrobię.

Linki

Oficjalna strona Jaromira Nohavicy: http://www.nohavica.cz/

Strona Filharmonii Łódzkiej: http://www.filharmonia.lodz.pl/

Świat wg Nohavicy na oficjalnej stronie Jarka: http://www.nohavica.cz/_pl/jn/jarek_i_polska/cd_swiat/cd_swiat_index.htm

Strona Antoniego Murackiego – http://www.muracki.pl/

Warsztat Antoniego – wydawca płyty „Świat wg Nohavicy”: http://www.warsztat-antoniego.pl/

Zbigniew Zamachowski na Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Zbigniew_Zamachowski

Teresa Drozda rozmawia z Jarkiem Nohavicą i Tolkiem Murawskim na antenie Radia dla Ciebie: http://www.rdc.pl/index.php?/pol/artykuly__1/warto_wiedziec/co_nowego_w_rdc/nowa_plyta_jaromira_nohavicy

Piosenki z łódzkiego koncertu (01.12.08)

  1. Tolek Muracki – Gdy jutro skoro świt
  2. Tolek Muracki i Kapela – Pijcie wodę
  3. Tolek Muracki i Kapela – Moja mała wojna
  4. Zbyszek Zamachowski i Kapela – Starszy Pan
  5. Zbyszek Zamachowski i Kapela – Na stacji Jerzego z Podebrad
  6. Jarek Nohavica – Zamávám
  7. Jarek Nohavica – Darmoděj
  8. Jarek Nohavica – Prošel jsem hlubokým lesem
  9. Jarek Nohavica – Na jedné lodi plujem
  10. Jarek Nohavica – Ona je na mě zlá
  11. Jarek Nohavica – Sarajevo
  12. Jarek Nohavica – Ostravo
  13. Jarek Nohavica – Samuraj
  14. Jarek Nohavica – Košilka
  15. Jarek Nohavica – Plebs Blues
  16. Jarek Nohavica – Nový rok
  17. Jarek Nohavica – Metro pro krtky
  18. Jarek Nohavica – Zatímco se koupeš
  19. Jarek Nohavica – Mikymauz
  20. Jarek Nohavica – aria z opery „Così fan tutte”
  21. Jarek Nohavica – Pane prezidente
  22. Jarek Nohavica i Kapela – Vlaštovko leť
  23. Jarek Nohavica i Kapela – Petersburg (pl)
  24. Jarek Nohavica i akordeon – Až to se mnu sekne
  25. Jarek Nohavica i akordeon – V jednym dumku na Zarubku
  26. Jarek Nohavica i Kapela – Těšínská
  27. Jarek Nohavica i Kapela – Mám jizvu na rtu
  28. Jarek Nohavica i Kapela – Dokud se zpívá
  • pierwszy bis – Jarek Nohavica i Kapela – Kometa
  • drugi bis – Jarek Nohavica – Anděl strážný

wszystkie zdjęcia ponownie pochodzą ze strony www.nohavica.cz i znów nie uzyskałam na to niczyjej zgody…

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Koncert z duszą, choć nie było duszno…

  1. Żałuję, że nie mogłem do Was przyjechać. Mam nadzieję, że w końcu się uda. :-) Ale za to cieszę się bardzo, że Pan Jaromir stanął na wysokości zadania i że Wam się spodobało. Choć jakże mogłoby być inaczej. ;)

  2. Bardzo ładnie recenzujesz, aż się prosi by to wklejać na inne nohavicove strony. A Koszulkę z Heligonką pamiętam. Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s