Political Animals

Tym razem, dość wyjątkowo jak na mnie, miniserial amerykański, za to z ukochanym Irlandczykiem w jednej z głównych ról. Na dodatek na temat, który średnio mnie zazwyczaj telewizyjnie ciekawi i niespecjalnie się na nim znam, więc na pewno nie zrozumiałam wszystkich odniesień i aluzji.

Mamy tu sześć odcinków opowieści o rodzinie na samym szczycie amerykańskiej polityki. Elaine (Sigourney Weaver), jest sekretarzynią stanu, choć kiedyś chciała kandydować na prezydentkę. Jej były mąż, Bud (Ciarán Hinds), był już dwukrotnie prezydentem, znanym z przygód seksualnych. Do tego dwóch synów: ten odpowiedzialny, Douglas (James Wolk), szef biura matki i tan sprawiający kłopoty, T.J. (Sebastian Stan), imrezowicz, narkoman i pierwszy wyautowany spośród dzieci Białego Domu. Do kompletu ambitna dziennikarka z Pulizerem za reportaż o prezydenckim seks-skandalu (Carla Gugino), narzeczona Douglasa, Anne (Brittany Ishibashi) i matka Elaine, nestorka rodu z problemem alkoholowym i ciętym językiem (Ellen Burstyn).

Od dawna wiedziałam, że chcę to obejrzeć (bo Ciarán!), ale podchodziłam do tego serialu jak pies do jeża. Przede wszystkim z tego samego powodu, z którego nie oglądam już House of Cards — żeby mi się spodobało, muszę mieć szansę polubić kogoś z bohaterów. W serialach o polityce, zwłaszcza tych szczycących się wiarygodnością, zazwyczaj mi się to nie udaje.

I tutaj leży właśnie największa zaleta Political Animals. Ma toto pięknie napisanych i zagranych bohaterów. Są dokładnie tacy, żeby nawet jeśli ich nie polubimy, to będziemy ich przynajmniej rozumieć. To jest jednak wielka sztuka napisać bufona, który nie umie sobie odmówić seksu w żadnej sytuacji i ma niemal zerową empatię, a potem sprawić, że zrozumiem co żona w nim widziała. A ja nie lubię bufonów bardzo (za to lubię Hindsa, co mogło mieć pewien wpływ).

Wszystkie postaci (nawet te mniej znaczące) są tu zresztą prowadzone tak, żeby przez te sześć odcinków pokazać ich dobre i złe strony. I jest to zrobione tak pięknie, że aż byłam zaskoczona (Grega Berlantiego, twórcę serii, znałam głównie jako scenarzystę Arrow i Flasha). Do tego całość jest świetnie zagrana. Ciarán Hinds ma co prawda idiotyczny akcent, ale razem z Weaver grają do siebie tak, że aż miałam ochotę klaskać. Zresztą nie tylko do siebie. Niesamowita jest Ellen Burstyn, bardzo dobry Sebastian Stan. Do tego dodajmy świetne pomysły realizatorskie i piękne tworzące historię retrospekcje i mamy naprawdę świetny serial.

Nawiązania do Clintonów narzucają się same, ale zapomniałam o nich ledwie po kilku minutach. Trochę na pewno ze względu na mój brak wiedzy w temacie, ale w dużej mierze dlatego, że postaci są tak pełne, że Elaine i Bud łatwo wypierają myśli o Hillary i Billu. To na pewno bardziej jest serial o konkretnej rodzinie niż o amerykańskiej polityce, ale jednocześnie jest zadziwiająco dobry we wszystkich aspektach: i tym rodzinnym, i tym politycznym, i tym związanym z trudami łączenia obu poprzednich. Polecam.

Metryczka:

USA Network, 2012
6×60′
Political Animals na IMDb
Political Animals w Wikipedii
Oficjalna strona

Trigger warning/Ostrzeżenia: próba samobójcza, nadużywanie substancji

Test Bechdel: 3/3

Political Animals

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Political Animals

  1. Pingback: Projekt Patrzenie | Ysabell's Weblog

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s