Jak przetrwać upał przed ekranem

Ponieważ pogoda nadal oferuje nam błogie ciepełko, a koło 18:00 słońce zaczyna zaglądać do malutkiego pokoju, w którym pracuję i piszę i robi się tu odpowiednio duszno i parno, pomyślałam, że może warto spisać kilka porad na aurę letnią w stylu śródziemnomorskim (a nawet afrykańskim), która nas ostatnio nawiedza.

Nie mam tu na myśli oczywistości takich jak klimatyzacja, wentylator, wachlarz, czy zimny prysznic. Nie chcę nawet pisać o lodach, owocach z lodówki i białym winie (bo na zimno białe najlepsze). Ale poza chłodzenie z zewnątrz i od środka, można też spróbować chłodzić mózgiem przez oczy. Znaczy po prostu oglądać filmy i seriale, w których jest bardzo zimno tak długo, aż mózg sam zacznie marznąć.

Można to, oczywiście, osiągnąć również przy pomocy innych mediów. Weźmy, dajmy na to, Opowiadania Kołymskie Szałamowa, a dokładniej fragment, w którym wjeżdżało się w dolinę i wszyscy na pace ciężarówki oddychali z ulgą, że już cieplej, bo tam było aż –30 stopni. Z kolei w gry komputerowe potrafią, oczywiście, dać bardzo mroźny efekt (weźmy choćby wspaniałe Cryostasis), ale wymagają ruszania się choć trochę, co z kolei nie pomaga. Muzycznie pewnie też można się doziębić, ale zamiast bardziej pasujących przykładów, z powodu lekkiego nadużycia (wspomnianego wcześniej) białego wina, jako motto niech nam posłuży ten utwór:

Wracając jednak do seriali, jeśli potrzebujecie jakoś przetrwać upał, albo przekonać mózg, że te temperatury są lepsze niż alternatywa, sięgnijcie po:

1. Fortitude

Pierwszy serial, który przychodzi na myśl, jeśli zastanawiam się nad czymś o zimnie i trochę inspiracja tego wpisu. Kilka słów na jego temat pisałam już tu. Recepta w postaci Fortitude jest sprawdzona. W zeszłym roku podczas upałów udało mi się kilka razy zmarznąć przy oglądaniu. A poza tym, poza walorami termicznymi, jest to również zwyczajnie dobry serial, który miło oglądać.

W Fortitude kilka ważnych motywów jest związane z temperaturami tam panującymi, ale przede wszystkim najzwyklejsze zajęcia wykonywane w tamtejszym klimacie wzbudzają ciarki na grzbiecie. Do tego piękne zdjęcia, wydobywające grozę, ale i urok, wiecznego śniegu. Można się całkiem nieźle schłodzić.

Jedenaście godzinnych odcinków.

fortitude-pivot-tv-showfortitude-henryimeis fortitude

2. Ófærð (Trapped)

Tym razem Islandia i to po islandzku. Dla mnie to dodatkowy walor, bo ten język jest przeuroczy. Mamy niewielkie miasteczko rybackie, zawijający do niego prom z Danii i okaleczone zwłoki wyciągnięte z morza. Do tego śnieżną nawałnicę, która powoduje, że nikt miejsca zbrodni nie opuści, ale też nikt (w tym policjanci z Reykiaviku) nie przybędzie.

Bardzo dobry kawałek mroźnego kryminału dla wygłodniałych po Fortitude. W roli głównej świetny Ólafur Darri Ólafsson, reszta też obsadzona ładnie (w końcu nieznane twarze!), język przedziwny, scenariusz ciekawy i trzymający w napięciu. A do tego cała masa wciskającego się wszędzie zimna, wiatru, śniegu, kryształków lodu. Lodowata woda, lodowate powietrze, wszystko zimne i pozwalające cieszyć się tym, jak cieplutko mamy tu, przed monitorem.

Dziesięć godzinnych odcinków.

TRAPPED trapped4 trapped

3. Kampen om tungtvannet (The Saboteurs/ The Heavy Water War)

Pamiętacie Bohaterów Telemarku? W Bitwie o ciężką wodę chodzi o ten sam kawałek drugowojennej historii: sabotaż hitlerowskiej produkcji ciężkiej wody (well, jak sama nazwa wskazuje), tylko tutaj jesteśmy nieco bliżej faktów.

Oczywiście zima i zimno nie grają tu tak kluczowej roli, jak w dwóch poprzednich, ale za to najlepsze chyba sceny całego miniserialu to właśnie te w śniegu.  Dzięki nim możemy docenić, jakimi twardzielami są nasi bohaterowie. Co tam naziści — prawdziwie śmiertelnym wrogiem jest norweska pogoda…

Sześć czterdziestopięciominutowych odcinków.

saboteurs5 saboteurs7saboteurs6

4. David Attenborough

Jeśli nie mamy ochoty na emocje (czy to kryminalne, czy wojenne), pomocą służy jak zawsze David Attenborough. W większości jego przekrojowych serii przyrodniczych są fragmenty arktyczne, ale warto pamiętać, że nakręcił nawet jeden serial całkowicie temu poświęcony, czyli Frozen Planet. Niesamowite lodowe krainy, przepiękne mroźne zdjęcia, polarne zwierzątka, zakutany w ciepłe ciuchy narrator… Wszystko to bardzo pięknie chłodzi w największy nawet upał.

Oczywiście można (i warto) zajrzeć do innych jego serii, zwłaszcza jeśli Frozen Planet nam się już skończy. Stosunkowo najłatwiej pewnie dotrzeć do zeszłorocznego The Hunt, tylko tu już trzeba się liczyć z mocno krwawymi scenami. Sporo arktycznych krajobrazów jest też np w starszym Life.

W każdym razie David Attenborough chłodzi znakomicie, a do jego zalet należy też fakt, że mroźną zimą można go wykorzystywać odwrotnie: jako ocieplacz.

frozenplanet2

Frozen Planet

Frozen Planet

frozenplanet

5. I inne…

Oczywiście seriali o zimnie jest cała masa. Te powyższe są na pewno godne polecenia, bo ich działanie chłodzące zostało przeze mnie dokładnie przetestowane. Ale uciekać od upału możemy przecież na wiele sposobów.

Przede wszystkim mamy Alaskę, która z nieznanych przyczyn jest wg scenarzystów miejscem ogromnie zabawnym i niemal równie romantycznym. O Przystanku Alaska (Northern Exposure) nikomu pewnie przypominać nie trzeba, a chociaż nie pogoda i warunki klimatyczne graja tam główną rolę, to przy niektórych odcinkach robi się zdecydowanie zimno. Tak samo, a może nawet lepiej działa nowsze Men in Trees, które prezentuje wspomniany odłam romantyczny. Ponieważ nie ma nic bardziej romantycznego niż prawie zamarznąć. Ale to i tak miły serial.

Skoro już jesteśmy przy arktycznej romantyczności, warto też wspomnieć o kanadyjskim Arctic Air z pięknymi krajobrazami północnego zachodu Kanady. Jest arktycznie, bywa mroźnie, romantyczności za to trochę mniej niż w poprzednim. No i są samoloty.

Jeśli chcemy więcej emocji (jeszcze więcej, niż dają samoloty na północy Kanady?!), możemy też spróbować obejrzeć Helix. Ostrzegam od razu: to bardzo głupi serial. Mamy w nim za to arktyczną bazę, tajemnicze badania, „coś” zabijającego naukowców i śmiałych bohaterów. Mnóstwo przedniej zabawy, są nawet straszne potwory, jedyne czego nie ma, to sens.

Z szukaniem sensu, a przynajmniej jakiejśtam logiki, można spróbować się udać w stronę nordyckich kryminałów. Tych północnych, ponurych, zimnych i nieprzyjemnych. W większości długich serii jest przynajmniej kilka odcinków zimowych, żeby jeszcze bardziej pognębić bohatera (i tak już głęboko w depresji). Jako przykład weźmy sobie mniej znane Modus. Mamy śnieżny szwedzki grudzień, mrożące krew w żyłach morderstwa w całym kraju, profilerkę z autystyczną córką i dzielnego detektywa. Jest zimno, ciemno i nieprzyjemnie, dzięki czemu od razu łatwiej docenić przyjemny i ciepły dom.

Jeśli wszystko inne zawiedzie, zostaje nam jeszcze na koniec nowe serialowe wcielenie Fargo. Zima jest w nim nie tylko scenerią, ale prawdopodobnie również alegorią oraz metaforą, ale czym by nie była, pokazywana jest ogromnie plastycznie i pięknie. Śnieg w Fargo jest niemal wyczuwalny, a że ludzie też nie są przesadnie ciepli, to dreszcze gwarantowane.

helix

Śnieżnie i strasznie jest w Helix

modus

Modus czyli szwedzkie święta z trupami do smaku

fargo06

W Fargo zima jest piękna ale mordercza

Mam nadzieję, że ten zestaw pierwszej pomocy pozwoli Wam przetrwać resztę lata. Ale jeśli macie jakiś inny chłodzący serial, podzielcie się nim koniecznie. Biorąc pod uwagę globalne ocieplenie, warto stale ten zestaw powiększać. Zwłaszcza że to samo ocieplenie sprawia że kręcenie takich seriali staje się coraz trudniejsze…

Wymienione seriale w IMDb:

 

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Jak przetrwać upał przed ekranem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s