Starszy Pan B

Jeremi Przybora

Z dzieciństwa pamiętam doskonale jego słowa.

Mieszkając z rodzicami w jednym pokoju i mając pamięć nadmiernie pojemną, zwłaszcza wobec słów rymowanych i w dobrym rytmie, znałam je jeszcze zanim nauczyłam się czytać, nie wspominając nawet o zrozumieniu. Rodzice (z dużą dozą wrodzonej złośliwości) bawili się doskonale obserwując kilkulatkę fałszującą z radością coraz to kolejne świntuszenia.

Co tu zresztą dużo mówić, czytać nauczyłam się rózniez dzięki tym słowom.  kiedy kilkuletnia ja zapragnęłam w końcu zrozumieć przynajmniej odrobinę rozpoczęłam od analizy Tanga Rzepicha.

— Mamo, dlaczego naród się nie ochrzcił? Jak się chrzci naród?

— Mamo, dlaczego nie pości w piątki? Potem będzie pościł? Dlaczego w piątki?

— Mamo, co to pro… proto… protoplasta? I, właściwie, co to knieja?

— Mamo, czemu Wanda dyszy w Wiśle?

Gdzieś w okolicy „Mamo, dlaczego w kiszkach myszy? Kim był Popiel?”, moja cierpliwa Mamusia stwierdziła, że jak się nauczę czytać, to dostanę książkę z legendami polskimi i sobie przeczytam. Dzięki temu sprytnie uniknęła tłumaczenia dlaczego Rzepicha ma iść w jego ramion moc, a ja postanowiłam nauczyć się czytać. Nauczyłam się, ale nie pamiętam, czy dostałam do przeczytania książkę z legendami.

Pamiętam za to dokładnie błękitne książeczki „Piosenki, które śpiewałem sam lub z Przyjacielem” i „Piosenki, które śpiewali inni”. Obie miały na okładce duże pęknięte jak balonik „P” i były totalnie zaczytane już wkrótce, bo miały w środku słowa. Nie żebym je wtedy rozumiała, ale były piękne.

Przybora

Były wczesne lata dziewięćdziesiąte, rozpoczynałam podstawówkę i zaczynałam dowiadywać się, że nie wszyscy lubią i cenią to samo. Okazało się, że nie wszyscy zostali w dziecięctwie zainfekowani muzyką kabaretową międzywojnia, polskimi przekładami rosyjskich, francuskich, czeskich i kanadyjskich bardów, albo powojennymi piosenkami kabaretowymi ze Szpaka, Dudka czy wreszcie Kabaretu Starszych Panów.

Miałam za to wspaniałą platformę porozumienia z rodzicami. Z Ojcem czekaliśmy w sporej kolejce na poczcie w Bukowinie Tatrzańskiej, bo musieliśmy koniecznie zadzwonić do domu, żeby przyjeżdżająca później Mamusia przywiozła ze sobą słowa Ciszy leśnej, bo nie wszystkie dawaliśmy radę odtworzyć z pamięci. Z Matką, kilka lat później, mogłyśmy grać w teksty: wymyślasz temat, przedmiot albo czynność i szukasz piosenki z KSP (albo piosenki Przybory), która go choćby wspomina. Prawie nie ma tematów, do których nie da się znaleźć tekstu.

Nie było dla mnie ratunku, nawet kiedy dostałam już własny pokój. Dzięki temu w szkole byłam co prawda dość samotna, ale miałam za to więcej czasu na czytanie, słuchanie i próby rozumienia. Również tych słów.

Dzięki nim uczyłam się o świecie i życiu więcej niż od dorosłych. Nikt mi nie powiedział, że one nie po to powstały. Wyrastałam więc powoli dowiadując się, że kadencja premiera Cyrankiewicza przeciągała się ponad wszelką miarę, że nieznani sprawcy podrzucają czasem hrabinę Tyłbaczewską, że jemiołuszki przylatują spędzić z nami zimę, że należy uważać na żeberka od kaloryferów luzem, że Spinoza to był filozof wzięty i że w Balladynie postaci śpiewają. Nie wszystkie z tych informacji okazały się równie prawdziwe i równie przydatne, ale wrastały we mnie i zostawały.

Wkrótce potem zrozumiałam co to oznacza, że twórczość autora słów można podzielić na a) erotyczną i b) wszelką inną i że część a) jest zdecydowanie większa od b). Był więc Przybora (razem z Brassensem, co powinno sprawić mu przyjemność) pierwszą osobą, która mówiła mi o intymności, seksie i erotyce. Słuchałam wtedy po raz niewiadomoktóry słów, które znienacka okazywały się strasznymi świństwami. Świństwami bardzo pięknymi zresztą. To u Przybory pierwszy raz w życiu usłyszałam o homoseksualizmie, to przez niego zaczęłam się zastanawiać nad związkami.

Następnie przyszedł moment, kiedy dowiedziałam się, że akurat on to nienajlepszy autorytet w kwestii związków. Był więc Przybora pierwszym z moich autorytetów, którzy okazali się „tylko” ludźmi. Był pierwszym, przy którym rozważałam rozdzielność słów i ich autora. Do tej pory pamiętam miejsca, w których czytałam jego memuary. Trzy duże, piękne tomy w twardej oprawie.

Potem już tylko szukałam możliwości, żeby posłuchać tego pięknego, kulturalnego głosu z leciutką nutą ironii w tle i wsłuchać się w słowa. Język Przybory jest dla mnie chyba najpiękniejszym językiem polskim, jaki znam. Jest przyczyną, dla której jestem niesamowicie do ojczystego języka przywiązana. Jest tym niedoścignionym wzorem, do którego należy dążyć.

Przy całej lekkości jego twórczości, sposób w jaki używa słów sprawia, że po plecach przebiega mi dreszcz. Oczywiście, że tak nie umiem i pewnie nigdy nie będę umiała, ale samo słuchanie i analizowanie tej frazy jest radością. Te wszystkie „i miast bym szczęście w górze snuł, po klucz jam zaczął schodzić w dół”, te „choć inwektywą żywą nie chcesz chlustać”, te „kto rąk nie chce kalać, zań je pokala tani drań”. Ten język wrył mi się w synapsy i siedzi tam przyczajony, czekając tylko na okazję, żeby się wyrwać na wolność. W tym języku jestem zakochana.

Oczywiście uwielbiam też przyborowskie poczucie humoru. Leciutko obrazoburcze, mocno absurdalne i bardzo nieprzyzwoite. Do tej pory zdarza mi się słuchać KSP i odnajdywać nowe, ukryte przede mną, żarty. Przywilej istoty, która znała tekst, zanim w ogóle pojęła, że da się go zrozumieć.

Ale to właśnie słowa zostaną we mnie na zawsze.

Słowem zburz,
Słowem stwórz
Mnie od nowa. 

Tonąć chcę,
Płonąć chcę
W twoich słowach…

PS. Dziś autor słów, Jeremi Przybora, wchodziłby w drugi wiek (bardzo długowieczna rodzina – gdyby żyła). Posłuchajcie z tej okazji którejś z piosenek do jego tekstów.

fot. Mikołaj Grynberg

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Starszy Pan B

  1. Bardzo Ci dziękuję, córeczko, za ten wpis, Też żywo pamiętam sto pytań na temat „Tanga Rzepicha” i telefon z Bukowiny. To jak niespodziewany prezent świąteczny.
    Opłacało się kolejny dzień karmić koty :)
    PS Zaraz sobie wezmę do prasowania płytę z „rozmowami przy fortepianie”. A może „Divertimento”?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s