Podbijając Internet po jednym akcie życzliwości na raz

Misha

Ten miły pan, który patrzy na Was z góry to Misha Collins. Amerykański aktor najlepiej znany ze swojej roli w serialu „Supernatural”.  Polubiłam go niemal od pierwszego wejrzenia, ale gorącą miłością zapałałam do niego dopiero, kiedy dowiedziałam się, w jaki sposób wykorzystał swoją nagłą popularność. Otóż ten przemiły pan jest pomysłodawcą i organizatorem akcji Random Acts, której celem jest „podbicie świata po jednym losowym akcie dobroci na raz” („conquer the world one random act of kindness at a time”). Pewnego dnia po prostu spojrzał na ilość ludzi, którzy obserwują jego aktywność na twitterze i postanowił zrobić z tego coś jeszcze fajniejszego. Więcej szczegółów możecie znaleźć na stronie organizacji albo na ich Facebooku. Najogólniej chodzi o namawianie ludzi do robienia dobrych rzeczy i zbieranie przy tym pieniędzy na inne dobre rzeczy.

Misha był pierwszym moim skojarzeniem, kiedy przeczytałam o dzisiejszym pomyśle Zwierza popkulturalnego. Zwierz ogłosił dzień dzisiejszy Dniem Internetowej Życzliwości i zaprosił wszystkich swoich znajomych i fanów do okazania dzisiaj w Internecie życzliwości. Komukolwiek. Dowolną ilość razy. W dowolny sposób. Żeby sprawić, że Internet stanie się odrobinę lepszym miejscem.

Wielkie umysły myślą podobnie, Zwierzu. Random Actowe AMOK (Annual Melee of Kindness) było w tym roku 10 marca.

Z okazji Zwierzowego Dnia Internetowej Życzliwości (ZDIŻ) postanowiłam podzielić się moimi ukochanymi miejscami w sieci. Po to, żeby uhonorować ich twórców, ale też po to, żeby inni mogli tam łatwiej trafić.

Po pierwsze więc, czytuję blogi związane z ogólnie pojętą popkulturą. Z autorkami tych blogów poznaję się coraz lepiej, co sprawia mi niesamowitą przyjemność. Po to właśnie jest Internet. Zaczytuję się więc w blogu ninedin, która zna się na rzeczach o których nie mam zielonego pojęcia i potrafi o nich znakomicie pisać. Czasami też pisze o rzeczach które znam i lubię, czasem o tych, które znam i nie lubię — i zawsze pisze wyśmienicie. Poza tym jest wspaniałą osobą, z którą koniecznie muszę się spotkać (bardzo na to liczę i bardzo planuję). Z radością zawsze zaglądam do Drakainy, która bardzo często mnie zaskakuje, podzielając moje zdanie w różnych dziwnych kwestiach. Równie często też się z nią nie zgadzam i z tym większą fascynacją czytam jej wpisy. Można u niej przeczytać o wszystkim i o jeszcze paru dodatkowych rzeczach. Ostatnio zaczęła też zamieszczać wpisy światopoglądowe, które strasznie lubię czytać. Dzięki, Drakaino!. Do Zwierza zaglądam codziennie (bo Zwierz z przerażającą niemal systematycznością zamieszcza wpisy codziennie) na notkę i miłą rozmowę. Czytając Zwierza od dłuższego już czasu, czuję się czasem na zwierzowym blogu i ścianie, jakbym wracała w dobrze sobie znane miejsce, gdzie mili znajomi rozmawiają o dziwacznych rzeczach. Biorąc pod uwagę to, że od zawsze bardzo brakowało mi miłych znajomych rozmawiających o dziwnych rzeczach, spokojnie mogę stwierdzić, że Zwierz spełnił jakieś moje marzenie. Chętnie zaglądam do Sherlockisty na nieodzowną dawkę Sherlocka i wszystkiego, co akurat z Sherlockiem się skojarzy. I tak jak za postacią Holmesa nie przepadam, tak ten blog czytam z nieodmienną radością. Sherlockista zaś jest dla mnie przykładem tego, że można nie zgadzać się w niemal żadnej kwestii, a nadal rozmawiać kulturalnie, a nawet czasem dzielić pasję. Beryl, Cyd i Rusty natomiast, poza przecudownym adresem bloga (uśmiech za każdym razem, gdy go widzę), piszą nie dość, że o wszystkich, to jeszcze często ze wszystkich perspektyw (dziewczyny, uwielbiam, jak piszecie o tym samym, a każda co innego).

Czytuję też, nie zawsze już tak regularnie, ale nieodmiennie z przyjemnością, blogi książkowe. Zatem Zacofanego w lekturze (który pisze recenzje książek wcale nie najnowszych, ale za to często najlepszych i aż by się chciało z nim pogwarzyć przy herbacie), Bazyla (który poza wspaniałym piórem ma wspaniałe poczucie humoru), Tamaryszek (z bardzo mądrymi tekstami i świetnymi recenzjami), Filety z Izydora (źródło recenzji książek innych i przeczucie, że mamy podobny gust) i Lirael (którą niesamowicie podziwiam za staranne dopracowanie każdej recenzji). Mogłabym tak wymienić jeszcze co najmniej dziesięć kolejnych, ale niech mi coś zostanie na przyszły rok.

Czytam wreszcie blogi zaangażowane. W tej kategorii jest na przykład blog Eziego, który co prawda mogłabym czytać z powodów czysto osobistych (dostarcza tematów do rozmów z własnym mężem), ale czytam go dlatego, że zawsze znajdę w ezechielowych notkach coś wartościowego i czegoś się z nich nauczę. Czytam też Szprotę i jej Szprotest, a Szpro jest jedną z tych staroświeckich blogerek, które wierzą, że ich czytelnik jest w stanie skupić się na więcej niż trzech akapitach. Dzięki jej za to i za to, że niemal każdy paskudny temat jest w stanie przedstawić tak, że się choć raz uśmiechnę. Do kompletu dodam też Jarka, który pisząc Z miasta kominów pisze o moich sprawach lokalnych, więc i najważniejszych. Im wszystkim dzięki za pisanie tego, co powinno zostać napisane, a dzięki temu, że oni to piszą, ja już nie muszę.

Jak widać, nie tylko ja wyrażam swoje uznanie.
Na obrazku ktoś, kto robi to w sposób bardziej uroczy.

PS. Jest jeszcze jeden blog, który własnie dzisiaj został poczęty, a kiedy zostanie urodzony, nie wiadomo. Jego przyszła autorka też daje mi w necie (i nie tylko) mnóstwo frajdy. Dzięki!

Reklamy

9 uwag do wpisu “Podbijając Internet po jednym akcie życzliwości na raz

  1. Dziękuję niezmiernie za uznanie, może kiedyś będzie okazja pogwarzyć przy herbacie, chociaż na żywo sporo tracę: grunt to udana internetowa kreacja:))

  2. O, bardzo dziękuję, żwłaszcza, że wspomniałaś o mnie w tak zacnym gronie i za podzielenie się swoim blogowym światem pozaksiążkowym:). Obadam, czy znajdę tam coś dla siebie.

  3. Ja także dziękuję (w tym – za polecenie paru ciekawych blogów, których nie znałam) i mam nadzieję na spotkanie.

  4. Ojej. Dziękuję i rumienię się :) I pozwolę sobie wyrazić nadzieję, że się kiedyś spotkamy gdzieś w realu, bo bardzo bym chciała :)

  5. Odkąd przeczytałam o Twoim miłym wyróżnieniu, uśmiecham się na samą myśl. Sprawiłaś mi wielką radość, dzięki! :)

  6. Ysabell, miło mi bez dwóch zdań. :)
    Ale też zamyśliłam się nad tą notką. Przyjrzałam się temu, co sama czytam. Wyrosłam z blogów książkowych, choć proporcje dają obecnie pierwszeństwo filmom. Ale lubię blogerów, którzy mniej lub bardziej są na książkach wsparci. I po tym podwórku spaceruję. trochę asekurancko, no bo przecież podejrzewam, że są nieznane mi nisze, miksy tematyczne, cały kalejdoskop tematów, które chyba czas byłby odkryć. Czuję się zainspirowana.
    I bardzo zaintrygowana tym poczęciem nienarodzonym jeszcze. Trzymam kciuki za dojrzałe macierzyństwo i zdrową, utalentowaną blogoistotę. :)
    A częstotliwość Zwierza stawiam sobie za wzór. Tym bardziej, że zdaje się nie mieć wahań formy. To jest dopiero coś!
    Pozdrawiam. I deklaruję, że i ja Ciebie czytam, a czytałabym częściej, gdyby częściej coś się napisało. ;)

  7. Wiesz, Tamaryszku, ja tez mam wrażenie, że spaceruję po swoim bezpiecznym podwórku. Natrafiam czasem przypadkiem na bardzo ciekawe/zabawne/pasjonujące/etc wpisy na przypadkowych blogach i am wtedy straszny problem. Bo, niestety, nie da się śledzić wszystkiego, co by się chciało.
    Mam też silne postanowienie poprawy częstotliwości, ale wychodzi jak zwykle.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s