Groch z kapustą, czyli o wszystkim po trochu

Dużo się dzieje ciekawego, a nie o wszystkim dam radę stworzyć cały wpis, dlatego dzisiaj po łebkach o kilku rzeczach, które mnie ucieszyły, cieszą i/lub będą cieszyć. W skrócie: Teatr Telewizji (znowu o 20.20!), opery transmitowane z MET, zapowiedź koncertu, zapowiedź kiermaszu i słów kilka o płycie. Do wyboru, do koloru — wybierajcie, co Was interesuje.

Teatr TV

logo programuNie wiem, czy wszyscy już zauważyli, ze poniedziałkowy Teatr Telewizji na jedynce wrócił na porę „po dzienniku”, czyli w tym wypadku 20.20. Chwała niech będzie telewizyjnym ciałom decyzyjnym za tę decyzję. Zaczęli z grubej rury, bo teatrem na żywo (i zgarnęli bardzo przyzwoitą oglądalność), teraz pewnie będzie bardziej zwyczajnie, ale i tak niesamowicie się cieszę z tego, że nie trzeba już zarywać nocy, żeby chociaż doczekać początku spektaklu.

O wspomnianej wcześniej grubej rurze, czyli Boskiej! Petera Quiltera w reżyserii Andrzeja Domalika (spektakl z Teatru Polonia w Warszawie) pisało już mnóstwo ludzi, więc ja nie muszę. Ale trochę chcę, bo uczucia mam ambiwalentne. Sztuka sama w sobie jakoś mnie nie zachwyciła: mocno średnia farsa z wstawkami muzycznymi. Co do aktorstwa, to też nic specjalnego (wiem, że Janda wzbudziła duże emocje, ale mnie jakoś nie kupiła w tej roli), poza Maciejem Stuhrem, którego gra podobała mi się bardzo. Nie zwracałam na niego wcześniej (jako aktora) specjalnej uwagi, a w Boskiej! mnie zachwycił. Dodatkowy plus (i duże gratulacje) za „własnoręczne” granie na fortepianie. Podsumowując: obejrzałam całą Boską! z pewną przyjemnością, ale dzieło sztuki, to to nie było. A polscy aktorzy nadal nie umieją grać fars. Szkoda.

W ten poniedziałek było Nad złotym stawem Ernesta Thompsona w reżyserii Zbigniewa Zapasiewicza (telewizyjna wersja przedstawienia z Teatru Powszechnego w Warszawie). Tutaj podsumowanie jeszcze krótsze: wszystkim, którzy nie są fanami Zapasiewicza polecam raczej film. Chociaż może zrobię drugie podejście do tej (teatralno-telewizyjnej) wersji jak będę w lepszym nastroju.

Przyszłość natomiast zapowiada się ciekawie. W najbliższy poniedziałek (7.11)  Kontrym Marka Pruchniewskiego w reżyserii Marcina Fischer, interesujący i ze względu na obsadę, i na tematykę (wreszcie mi Mąż nie będzie na teatrze TV uciekał sprzed telewizora). Cztery kawałki tortu w kolejny poniedziałek (14.11) raczej mnie niepokoją, ale okiem pewnie rzucę. Za to już w kolejny poniedziałek (21.11) Śledztwo według Stanisława Lema w adaptacji i reżyserii Waldemara Krzystka (spektakl z 1997 roku) — nie widziałam jeszcze, a muszę koniecznie, bo i Lem, i dobra obsada. A kolejny tydzień później (chociaż tutaj już głowy nie dam, bo strona telewizji sugeruje, że może to być równie dobrze 26.12) Ich czworo Zapolskiej w reżyserii Tomasza Zygadły z 1977, które już widziałam i na pewno obejrzę ponownie, bo jest świetne (ci aktorzy!).

Przy okazji przypominam, że na Kulturze w tym miesiącu spektakle w reżyserii Gruzy (wtorki, 21:00) i przynajmniej na Nie do obrony Osborne’a (15.11) mam zamiar rzucić okiem. Ogólnie w Teatrze Telewizji dzieje się coraz lepiej i mam zamiar się tym napawać. A Wy? Oglądacie Teatr TV?

MET Live in HD

Mariusz Kwiecień w roli don GiovanniegoZaczął się już na dobre sezon w Metropolitan Opera, który my możemy podziwiać dzięki Filharmonii Łódzkiej (a Wy w innych miastach też często macie taką możliwość). Na Annę Bolenę Donizettiego nie udało mi się, niestety, dotrzeć z powodów zdrowotnych, ale moje źródła (patrz: Mąż) mówią, że było dobrze, zwłaszcza w pierwszym akcie.

Za to już Don Giovanniego Mozarta wysłuchałam z ogromną przyjemnością, zakochując się (wreszcie! reszta przecież już dawno zakochana…) w Mariuszu Kwietniu (baryton), który w tym spektaklu podbił moje serce i podobał mi się (głosowo! głosowo, mówię!) zdecydowanie najbardziej z całej obsady. Co, jak dla mnie, jest zaskakujące, bo najbardziej powinien mi się podobać bas i pewnie jeszcze co najmniej jeden bas baryton (jeśli nie obaj). Bo ja po prostu lubię niskie głosy. Bas (czyli Komandor, czyli Štefan Kocán) był zresztą świetny w swojej ostatniej arii, a Luca Pisaroni (bas baryton) jako Leporello równie świetny przez większość czasu (chociaż bardziej podobał mi się w drugim akcie). Ale to pan Kwiecień mnie oczarowywał za każdym razem jak zaczynał śpiewać (chociaż za dużo tego śpiewania, to on tam nie ma). Tenor (Ramón Vargas) podobno dobry, mnie się jakoś nie wrył w mózg, ale wszyscy pozostali zgodnie zaświadczali, że obronił dupowatego zazwyczaj don Ottavia.

Poza tym wystawienie naprawdę ładne. Duże brawa dla reżysera (Michael Grandage) za nieudziwnianie. Świetna miejska scenografia (trochę te kamieniczki były umowne, ale w całej swojej umowności z pewnością były kamieniczkami), bardzo dobre kostiumy (za scenografie i kostiumy odpowiadał Christopher Oram), bardzo ładne ustawienie niektórych scen. Kwiecień zagrał don Giovanniego dojrzalszego, niż zwykle don Juan bywa, dzięki czemu nadał mu (w moim odczuciu) lekkiego rysu Mefista. To już nie jest radosny dzieciak, który co i rusz zakochuje się w nowej panience, więc rzuca poprzednią, tylko dorosły mężczyzna, który z premedytacją wchodzi ludziom z butami w życia, żeby w nich możliwie namieszać. Bardzo mi się taka interpretacja podobała. W ogóle wszystko mi się podobało.

W tym sezonie przed nami jeszcze sporo ciekawych oper, jeszcze w tym roku czekam z dużą ciekawością na Fausta Gounoda (10.12) i z trochę mniejszą na Rodelindę Händla (3.12), Glass i Wagner podniecają mnie dużo mniej, ale jak ktoś lubi Wagnera, to te METowe wystawienia są naprawdę interesujące. W przyszłym roku poza jeszcze jednym Wagnerem czeka nas barokowa składanka Zaczarowana wyspa z Placido Domingo, Ernani i Traviata Verdiego i Manon Masseneta z Piotrem Beczałą (kolejnym polakiem w MET).

Naprawdę jest na co czekać, szczerze radzę rozejrzeć się, czy w Waszym mieście są gdzieś transmisje z Metropolitan Opera, bo to naprawdę kawał dobrej zabawy i świetny odpoczynek.

Jan Jakub Należyty

mnóstwo osób trafia na mojego bloga w poszukiwaniu jakichkolwiek wiadomości o Janie Jakubie Należytym (których w sieci musi być strasznie mało, skoro wyszukiwarki nadal kierują je do mnie). W związku z czym kolejny raz informuję, że pan Jan Jakub 13 listopada 2011 odwiedzi z recitalem Teatr Mały w Manufakturze w Łodzi. Więcej informacji tutaj, a ja nie muszę chyba pisać, ze polecam i że tam będę, bo i tak wszyscy wiedzą.

Kiermasz

Na poprzedni mi się nie udało dotrzeć i bardzo żałuję, ale tego już nie odpuszczę. Tym razem Kiermasz Kobiecy (już nr 3) odbędzie się 27 listopada w łódzkiej YMCA. Z ostatniego kiermaszu dostałam super podstawkę pod kubeczek z herbatą (dzięki), ale atrakcji było ponoć sporo więcej. Informacje póki co na stronie na facebooku, o tutaj. Wpadnijcie chociaż na chwilę, jeśli będziecie mieli czas i mieszkacie w okolicy.

Muzyka

Z okazji wpisu na moim blogu książkowym tłem muzycznym na dzisiaj będzie Formacja, znana wcześniej jako Gdańska Formacja Szantowa. W obu tych odsłonach grali świetną muzykę, którą szczerze polecam. Na początek Barowe opowieści, płyta jeszcze GFS, świetne połączenie klasycznych i mniej klasycznych szant i pieśni morza z zupełnie nowymi (acz nie mniej uroczymi) piosenkami panów Jurkiewicza i Jakubowskiego. To co najbardziej mi się u nich podoba, to fakt, że zamiast koncentrować się na morzu, Formacja śpiewa o ludziach, którzy są z tym morzem związani. Na tej płycie jeszcze nieśmiało, ale już wyraźnie:


sł. i muz. K. Jurkiewicz

Jeśli macie chwilę, wejdźcie Na YT i koniecznie posłuchajcie jeszcze Regulusa i Marynarza z Botany Bay. A jak już kupicie sobie płytę, zwróćcie uwagę na Fregatę z Pocket Lane i Cztery zegary. A, no i jeszcze koniecznie Irlandka:


sł. J. Zajączkowski, muz. tradycyjna

Renament to już płyta Formacji bezprzymiotnikowej. Jest rzeczywiście mniej „szantowa”, za to jakby bardziej „gdańska”. Tutaj mamy już do czynienia z piosenkami autorskimi, właśnie o ludziach związanych z morzem w ten czy inny sposób. Moja zdecydowanie ulubiona piosenka z tej płyty to Na strandzie Helu, ale o niej dość już chyba napisałam na książkowym. Tutaj wrzucę jeszcze dwie piosenki z tej płyty, które lubię najbardziej:


sł. i muz. K. Jurkiewicz


sł. i muz. K. Jurkiewicz

No i wychodzi na to, że lubię po prostu piosenki Jurkiewicza. Może i rzeczywiście, ale to dlatego, że dobre one są. A jak już kupicie sobie i tę płytę, to polecam jeszcze piosenki Kaper Paweł Beneke, Gdy fruniesz do Irlandii, Jeśli znowu wypłynę i całą resztę. Miłego słuchania.

PS. Serdecznie przepraszam za długość wpisu. Nie obiecuję poprawy.

Advertisements

4 uwagi do wpisu “Groch z kapustą, czyli o wszystkim po trochu

  1. Pingback: Wie dobrze Depka… « Książki Ysabell

  2. Myślę, że nie będzie zdziwieniem jeśli napiszę, że najbardziej zainteresowało mnie wspomnienie o MET w Filharmonii Łódzkiej ;) Na „Annie Bolenie” akurat obstawiałam pierwsze piętro na zewnątrz sali, więc nie miałam okazji obejrzeć (trochę żałuję, ale miałam wtedy potworną migrenę, więc z drugiej strony może to i lepiej, że siedziałam w ciszy). Natomiast słyszałam różne opinie – jak zawsze zresztą. Ale to kwestia gustu i odpowiedniego nastawienia oczywiście.

  3. Bardzo ucieszył mnie fakt, że nie tylko ja odnotowałam na blogu powrót Teatru Tv na tą najlepszą godzinę:) Już po Boskiej, Nad złotym stawem, po Kontrymie i po Czterech kawałkach tortu. Emocjonalnie mi najbliżej chyba do Kontryma jednak. Żałuje, że nie mogę nagrywać już teatrów. W zeszłym roku nagrywałam, ale mi nagrywarka zdechła i teraz nie mogę:( Moje nagrywanie zaczęło się od prezenciku jaki dostałam, a było to kilkanaście płyt CD, na których znajdują się 62 teatry tv nagrywane sukcesywnie z telewizorka. Trochę piractwo, ale ja je zbieram, a nie udostępniam innym:).
    Jak już miałam aż tyle teatrzyków zaczęłam nagrywać jak szalona, aż w końcu wykończyłam sprzęt:(
    Jak to dobrze, że w poniedziałkowe i także we wtorkowe wieczory (tvp kultura) jest na co czekać.

    W Światowy Dzień Życzliwości pozdrawiam serdecznie:)

  4. Pingback: Miejsca godne i niegodne, czyli o NT Live z małą domieszką MET Live in HD | Ysabell's Weblog

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s