O świętach na smutno

Jak pisałam już na swoim blogu książkowym, zapisałam się do wyzwania Znalezione pod choinką. Tam dla odmiany pisałam, że następny po powitalnym wpis będzie dotyczył tych smutnych piosenek świątecznych. To właśnie ten.

Jakoś tak jest, że poza radosnymi (zazwyczaj angielskimi) piosenkami świątecznymi, równie radosnymi (tym razem polskimi) pastorałkami i lirycznymi kolędami (też głównie polskimi), okres przedświąteczny nieodmiennie kojarzy mi się z kilkoma piosenkami, których nie da się zakwalifikować do żadnej z powyższych kategorii. Są one na ogół dość ponure, albo przynajmniej niewesołe, ale złośliwie chodzą za mną w ten radosny poniekąd czas, złośliwie nucą się (same!) zamiast czegoś weselszego. I dobrze, bo bardzo je cenię. Pomagają mi nie zwariować, nie popaść w świąteczny szał napędzany przez telewizję i centra handlowe, a czasem nawet chwilę pomyśleć.

Zacznijmy może delikatnie: ta piosenka nie jest nawet specjalnie smutna, jeśliby spojrzeć bez emocji na tekst. Co prawda podmiot liryczny ma widać jakiś „żal”, skoro chce go zamienić, ale już „sny” nie wydają się specjalnie przygnębiające. To jeśli chodzi o tekst, bo Artysta, który ten tekst napisał i który piosenkę wykonuje po prostu nie jest za wesoły. To widać z wyrazu twarzy… A mam na myśli pana Andrzeja Poniedzielskiego i jego piosenkę „Podanie o…”:

Wbrew temu, co można wyczytać na filmie, muzykę do tej piosenki skomponowała pani Małgorzata Kamińska, tak przynajmniej wynika ze strony artysty, jednak w tym filmie jest ciekawsza wersja nagrania.

Pociemniał blask i moc truchleje
radio nadaje o pokoju
znak to,  że musi – idą święta
kiermasz dobroci i nastroju.

Niebieski Panie Dyrektorze
nim się pojawi pierwsze danie
na  wigilijnym, białym stole
znajdziesz coroczne moje podanie.

Zamień mój żal na bal, na bal
a sny pozamieniaj na dni
dla Ciebie to kwestia zmiany liter
dla mnie to życie.

Być może po mnie pozostanie
tak popularne dziś niewiele,
nie jest tak  trudno trafić z życiem
między UNESCO a skup butelek.

Więc nie ma sensu ni powodu,
aby cię prosić o ratunek,
to tylko moje małe sprawy,
ty masz na głowie ten gatunek.

Zamień mój żal na bal, na bal,
a sny pozamieniaj na dni,
dla Ciebie to kwestia zmiany liter,
dla mnie to życie.

Niebieski Panie Dyrektorze
gdzieś między karp, a śledź w śmietanie
składam co roku, mimo wszystko
to podniszczone już podanie.

Zamień mój żal na bal, na bal,
a sny pozamieniaj na dni,
dla Ciebie to kwestia zmiany liter,
dla mnie to życie.

Kolejna piosenka nosi bardzo adekwatny tytuł. Od razu wiadomo o co chodzi i czego się spodziewać. A do tego śpiewa ją Magda Umer, która w piosenkach smutnych (czy, powiedzmy, lirycznych) bardzo mnie przekonuje. A piosenka o której myślę, to „Bardzo smutna kolęda” (słowa Magda Czapińska, muzyka Jerzy Derfel). Znalazłam ją tylko w wersji audio, ale naprawdę warto jej posłuchać mimo tego jednego kliknięcia więcej.

Magda Umer - Bardzo smutna kolęda

Moja kolęda będzie smutna,
Jak nasze życie połamane.
Moja kolęda będzie gorzka,
Jak codzienności naszej smak.
Jak my, w tym wszystkim pogubiona,
Po ludzku jutrem przestraszona
Moja kolęda niepokorna,
Której do szczęścia tyle brak.

Czuję się niczym w wannie karp,
Coś mocno tak uwiera duszę,
A tutaj święta i anioły
Mrugają do mnie spod jemioły.
Więc, uśmiechając się przez łzy,
Panią Nadzieję proszę by
Zeszła tu, w noc grudniową, z nieba
Bo jakże bez niej dzisiaj śpiewać?

Bez niej kolęda będzie smutna,
Jak nasze życie połamane.
Bez niej kolęda będzie gorzka,
Jak codzienności naszej smak.
Jak my, w tym wszystkim pogubiona,
Po ludzku jutrem przestraszona,
Moja kolęda niepokorna,
Której do szczęścia tyle brak.

W stajence leży Boży Syn,
Bezbronny- jak te wszystkie dzieci,
Które zmieniają się w anioły,
Wśród wojen, głodu i zamieci.
W oczach ich matek ból i troska,
A każda z nich jak Matka Boska.
I o tym trzeba dziś pamiętać,
Bo w tym jest mądrość tego święta.

Zrobiło się smutniej? To lecimy dalej. A dalej mamy coś jeszcze mocniejszego. No co ja poradze na to, że świąteczny czas mojej podświadomości kojarzy się w ten, a nie inny sposób? Tym razem tekst piosenki napisał Stanisław Skonieczny, muzykę Zbigniew Preisner, a śpiewa ją Anna Szałapak. „Betlejem polskie”:

Dolina zwierząt ciemna tak że giną drzewa
A cisza jest jak okna dalekiego blask
Czai się w niej zagłady ognista ulewa
Księżyc dzwoni za chmurą jak nad grobem kask

Gubi się tu milczenie po omacku rąk
Oddychać ustom trzeba żeby nie umarły
Ta noc jest jak zamknięty szczelnie grochu strąk
Do którego promienie słońca nie dotarły

I śpiewają ten mroźny kolędowy czas
A rzeka stoi w miejscu groźna w lód zakuta
I niesie się biała wigilijna nuta
Przez doły ciała pełne w którym oddech zgasł

Każe mi me milczenie nie dobywać słowa
Z płuc moich z gardła mego z niespokojnych snów
I toczy się tak ziemia jak odcięta głowa
A nad nią słychać szelest żerujących słów

Nauczeni przyzywać Boga po imieniu
Zapomnieli swego gdy naszła ich śmierć
Wśród śnieżycy dreptają w niepewnym płomieniu
Betlejemskiej gwiazdy nadzianej na żerdź

I śpiewają ten mroźny kolędowy czas
A rzeka stoi w miejscu groźna w lód zakuta
I niesie się biała wigilijna nuta
Przez doły ciała pełne w którym oddech zgasł

Na koniec została piosenka mniej może przerażająca, za to zdecydowanie bardziej (mnie przynajmniej) poruszająca. Nieco bliższa życia po prostu. Dla gimnastyki umysłu (i ponieważ piorunujące wrażenie zrobiła na mnie prostota tego konkretnego wykonania) wideo będzie po czesku. Bo i piosenka jest czeska. Jesli ktoś będzie zainteresowany, to mogę wrzucić równiez wersję polską w wykonaniu Antoniny Krzysztoń. A na razie Karel Kryl i „Vánoční” (słowa i muzyka Karel Kryl, tłumaczenie polskie Maryna Miklaszewska):

Nim z drzewka szpilki spadną
Jemiołę wieszam tam
Gdzie się zazwyczaj kładłeś spać
Opada ołów na dno
Zdjęcie Twe nad stołem
Z Twej kromki chleba
Rano ptakom rzucę garść

Za Ciebie świeczkę zgaszę
Jabłko w krzyż rozkroję
Na niebie wzejdzie gwiazda gwiazd
Twój talerz obok naszych
Na paczce imię Twe
Odczytam cicho, a więc jesteś pośród nas

Za oknem dźwięk dzwoneczków
Śnieg sypie biało
Na sianku śpi w skrzyneczce dzieciątko małe
Oczy zamknęło sennie, nucimy mu kolędę
Śpij Jezuniu, śpij

Słoninka dla sikorek
Na stole tort i mak
Od jutra coraz krótsza noc
Mróz cukru sypnął worek
Pajacyk w stroju z łat
I jedno krzesło, jedno krzesło puste wciąż
I jedno krzesło, jedno krzesło puste wciąż

I tym optymistycznym akcentem… Czy może raczej — i tym pesymistycznym akcentem kończę zestawienie smutnych świątecznych przebojów. Posłuchajcie jeśli macie ochotę, a jeśli nawet trochę Was to zasmuci, to reszta wpisów na wyzwaniowym blogu łatwo ten smutek zniweluje. Albo przynajmniej pokaże sposób w jaki można to zrobić. I wszystko wróci do normy, ale będziecie bogatsi o cztery piękne piosenki.

Ten post został również opublikowany na blogu wyzwaniowym.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “O świętach na smutno

  1. Pingback: Moi kolędnicy « Ysabell's Weblog

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s