Dlaczego nie zagłosuję na Kameleona

Uwaga: wpis zawiera niemal wyłącznie spoilery!

Z kilku miejsc dobiegły mnie ostatnio głosy, że murowanym kandydatem na tegorocznego Zajdla (kilka głosów mówiło też „albo przynajmniej Żuławskiego” — to „przynajmniej” jest, swoją drogą, zastanawiające…) jest Kameleon Rafała Kosika. Książkę tę kupiłam sobie na Polconie — Kosik chwalony był gorąco za Vertical nominowany do Zajdla rok wcześniej, a Kameleon miał być ponoć książką SF, a nawet hard SF, i to autorstwa Polaka, a na dodatek — dobrą. Jeden z trzech, to zawsze jakieś trafienie.

Pomysł leżący u podstaw fabuły, mocno skojarzył mi się z Ruchomymi obrazkami — szybka ewolucja społeczeństwa i nauki (tam filmu), inspirowana przez coś „większego”, co wykorzystuje ludzi dla swoich celów. Pewnie — tam mieliśmy mity Cthulhu, a tutaj myślącą planetę, która wcale ludzi nie wykorzystuje, tylko ich tworzy i wpływa na ich ewolucję, ale efekt pozostał ten sam — przyśpieszony rozwój, dążący do większego celu. I tutaj króciutki eksperyment myślowy: jak wiele fragmentów SF trzeba by wstawić do Ruchomych obrazków, żeby można je było nazwać książką science fiction? Na moje oko, bardzo dużo. Dużo więcej niż znajdziemy w Kameleonie. I pewne z tego powodu jakoś nie bardzo przekonuje mnie klasyfikowanie tej książki jako SF.

O ile spokojnie do science fiction zaliczę Pole bitwy z lotu ptaka Bułyczowa (chociaż przez znaczącą większość czasu nie mam tam nic fantastycznego), o ile bezdyskusyjnym (tyle, że dość marnym) SF jest dla mnie tego samego autora Zamach na Tezeusza (chociaż prawie cała akcja książki sprawia wrażenie zwykłego mitologicznego fantasy), to jednak Kameleona tak traktować nie umiem. Mimo iż spora część tej powieści jest „czystym” SF — takim ze statkami kosmicznymi, hibernacją, polityką międzygwiezdną i bezdusznymi żołnierzami. I pomimo tego, że autor stara się sprawiać wrażenie, że koncepcja planety-kameleona w jakiś sposób definiuje ten świat.

To tyle, jeśli idzie o hard SF, a co z jakością książki? Jak mi się podobała? Średnio. Problem polega na tym, że jeżeli potraktować oba wątki powieści osobno, to ten historyczny („naziemny”) jest dla mnie interesujący, a ten kosmiczny — dużo mniej ciekawy i jakby doklejony na siłę. Jedynym spoiwem tych dwóch historii jest planeta, która „wysysa” wiedzę ze zbliżającego się okrętu, a ponieważ dowiadujemy się o tym bardzo późno, przez długi czas nie widać żadnych powiązań. Wszystkie zaś zabiegi autora mające na celu połączenie obu wątków, prowadzą nieuchronnie do tego, że szybko domyślamy się, że ci tam na dole to nie prawdziwi ludzie, że coś jest z nimi nie tak, więc… przestajemy się nimi przejmować. I w ten sposób jedyny (niemal) ciekawy wątek przestał mnie interesować — bo problemy marionetek są nudne.

Jedyną rzeczą, która trzyma tę powieść w kupie i nie dość, że jest dobrze skonstruowana i napisana, to jeszcze zdradza, że autor miał jednak jakiś pomysł (i to całkiem ciekawy), jest epilog. Dowiadujemy się z niego, co kilkaset lat wcześniej przydarzyło się pierwszej ekspedycji przybyłej na tę planetę. To kawałek dobrego SF, który mógłby spokojnie obronić się jako osobne opowiadanie, albo gdyby skleić go z poprzednimi „kosmicznymi” częściami. Niemniej, w takiej formie, jak w książce jest dużo słabszy. Znowu brakowało mi napięcia (przecież i tak wiem, że statek zostanie zniszczony), a wiedza o możliwościach planety nie podnosiła mi włosów na głowie, bo książka już się kończyła i wiedziałam, że koniec końców i tak przegra.

Podsumowując: Rafał Kosik napisał sympatyczne opowiadanie science fiction z bardzo interesującym pomysłem, a następnie rozwodnił je, dopisując na początku historyczno-fantastyczną powieść przygodowo-polityczną z przesłaniem, odnoszącym się również do tegoż opowiadania i wstawki SF, tak żeby na koniec czytelnik nie doznał szoku. Potem całość połączył i zmiksował w niejednorodną masę, zachowując na szczęście na czubku wisienkę w postaci epilogu.

I dlatego mój głos na Zajdla zdobędzie kto inny. Wyjątkowo przeczytałam 3 z 6 nominowanych powieści, więc nawet mam na kogo zagłosować…

A kto wygra w tym roku? Jak zwykle — najpopularniejszy.

PS. A na Polconie jednak kupię sobie Vertical albo Marsa… Bo coś w tym Kameleonie było.

PS2: Do zobaczenia na Polconie (prawdopodobnie w GamesRoomie).

Linki:

Nagroda Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla — http://zajdel.fandom.art.pl

Wydawnictwo Powergraph — http://www.powergraph.pl

Rafał Kosik na Wikipedii — http://pl.wikipedia.org/wiki/Rafa%C5%82_Kosik

Strona oficjalna Rafała Kosika — http://rafalkosik.com/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s