Dominik Księski – „Pojedziemy”

PojedziemyWiele rzeczy kupujemy w internecie. Mój Mąż Elekt ostatnio głównie płyty z szantami (gdyby ktoś był zainteresowany – tutaj), ja – włóczki i inne akcesoria do robótek ręcznych, mój Ojciec – filmy, książki i muzykę w zasadzie wszyscy.

Prekursorem i rekordzistą w tych rodzinnych internetowych zakupach jest na pewno mój ukochany Ojciec – paczki przychodzą do niego średnio co drugi dzień. Kupuje co prawda również w sklepach internetowych, ale głównie jednak na Allegro. I właśnie dzięki temu najpierw dostała się w moje ręce płyta Dominika Księskiego, a teraz pojawił się impuls do napisania tej notki…

Kilka dni temu Ojciec zapytał mnie, czy chcę drugi egzemplarz płyty „Pojedziemy” (właściwie pierwszy, bo tamten jest rodziców) – na Allegro pojawiła się ponownie aukcja, w której można ją kupić za naprawdę śmiesznie małe pieniądze. Piszę „znowu”, bo właśnie w ten sposób kupiliśmy nasz pierwszy egzemplarz – nie pamiętam już nawet kiedy to było i ile kosztował, ale na pewno opłacało się.

 

O czym mowa?

Dominik Księski„Pojedziemy” zawiera szesnaście piosenek w wykonaniu Dominika Księskiego (w dwóch wypadkach wtóruje mu Anna Kamińska). Już okładka informuje nas, że są to utwory Włodzimierza Wysockiego, Jurija Kukina i Jurija Wizbora (tego ostatniego – tylko jeden). Przekładów dokonali Dominik Księski i Jan Słowiński. Jeden polski tekst jest napisany na podstawie dwóch rosyjskich przez ojca wykonawcy – Jerzego Księskiego.

Na skrzydełkach pudełka możemy przeczytać o obu Jurijach i Włodzimierzu – nie notki biograficzne, ale fragmenciki wspomnień (cytowane z różnych źródeł) – nie fakty, ale raczej nastrój (Można rzucić na nie okiem – są zacytowane na, wymienionej wcześniej, aukcji).

No i na koniec – książeczka. Większość jej stanowią teksty piosenek (jakiż to wspaniały zwyczaj…), ale na czterech ostatnich stronach przeczytać możemy coś więcej. Do każdej piosenki p. Księski napisał parę słów – trochę jest tutaj własnych wspomnień, trochę wrażeń i przemyśleń i sporo faktów – czy to z życia autorów, czy to z „życia” piosenek… Do tych tekstów będę się jeszcze odnosić i pozwolę sobie kilka urywków zacytować. Już dla nich samych warto mieć tę płytę.

 

Jedźmy, nikt nie woła*

Jurij KukinRzadko ostatnimi czasy trafiam na płytę, która stanowi całość – nie zbiór luźno ze sobą powiązanych piosenek, ale jedną „opowieść” – przemyślaną i skomponowaną. Ostatnio takie wrażenie miałam przy okazji niebieskiej płyty North Windów („1”), a wcześniej właśnie przy „Pojedziemy”.

Nie umiem podać żadnych kryteriów, które musi spełniać taki album. Może chodzi o wcześniejsze przemyślenie materiału? Może o składanie go z intencją opowiedzenia jakiejś historii czy oddania nastroju? A może po prostu czasami tak się zdarza, że całość zaczyna iskrzyć…

Dość, że kiedy słucham „Pojedziemy” mam gdzieś pod czaszką wizję wyprawy poza miasto. Raczej w góry, ale wcale niekoniecznie. Za to na pewno z dala od cywilizacji. Nie chodzi o to, że na płycie są piosenki o górach i lasach – owszem, są, ale nie wszystkie – po prostu to zestawienie przywodzi mi na myśl konkretne skojarzenia.

 

Pojedziemy… – No cóż… I jedziemy już**

Jurij WizborI tak dwóch pierwszych piosenkach („Pojedziemy” i „Znów powróciłem” Kukina) mamy miasto i tylko tęsknimy za wyprawą. Potem płynnie przechodzimy z późno-letniego miasta („Babie lato” Kochanowskiego/Wysockiego) w jesienne góry („Góry dalekie” Kukina). Już marzymy o wysokich górach i wspominamy poprzednie wyjazdy („Ustąpił dreszcz” Wysockiego) jadąc „Pociągiem” (Kukin). Wysiadamy, zakładamy obóz, rozpalamy ognisko (albo – dla mieszczuchów – siadamy w knajpie) i zaczynają się opowieści (ile ja już słyszałam takich historii…) „O jednej z tajemnic nauki czyli dlaczego Aborygeni zjedli Cooka”, „O dzikim zwierzu”, „O sentymentalnym bokserze” (Wysocki). A potem już tylko te szybko mijające przy ognisku („Paryż” Kukina) i w górach („Wierszyna” Wysockiego) dni i trzeba zacząć myśleć o rozstaniu i wracać do domu („I powiało…” Kukina”, „Pożegnanie z górami” i „Nasze drogi znów…” Wysockiego i „Dombajski walc” Wizbora). Ale jadąc ciągle mieć nadzieję na rychły powrót w góry („Za mgłą” Kukina)…

Wiem, że napisane brzmi to pretensjonalnie. Domyślam się też, że p. Księski mógł mieć zupełnie inną wizję tego albumu. Trudno – od tego jest to miejsce, żebym miała gdzie podzielić się swoimi odczuciami. A mniej więcej w ten sposób czuję płytę „Pojedziemy”.

 

Wyjeżdżałem w dzikie chaszcze***

Włodzimierz WysockiPłyta jest równa. Nie mam na niej ukochanych utworów, ani tych, które przeskakuję. Dużo jest za to w piosenkach fragmentów, które mnie „ruszają” – duży sukces p. Księskiego. Przekłady są bardzo płynne – niemalże nie czuje się, że to tłumaczenia z obcego języka. Zresztą o klasie tłumacza może świadczyć choćby fakt, że bardzo zgrabnie użył w tekście słowa „najlekkomyślniejszą” – a to już jest, moim zdaniem, spory wyczyn.

Mogłabym długo rozwodzić się o samych tłumaczeniach (na tej płycie usłyszałam po raz pierwszy po polsku moją ukochaną „Pieśń o dzikim zwierzu” Wysockiego w bardzo zresztą sympatycznej wersji). Zwłaszcza Wysockiego, które mogę porównać z innymi. Ale tym razem zrezygnuję z tej przyjemności i oddam głos p. Dominikowi Księskiemu – proszę docenić fakt, że nie cytuję urywków o tłumaczeniu Wysockiego… – i jego komentarzom do dwóch pieśni:

Początek komentarza do piosenki „O jednej z tajemnic nauki czyli dlaczego Aborygeni zjedli Cooka”: Po pierwsze – nie w Australii, tylko na Hawajach, u stóp wulkanu Mauna Loa, w zatoce Kealakekua. Po drugie – nie Aborygeni, tylko Polinezyjczycy, którzy najchętniej zahandlowaliby całe żelazo z obu statków wyprawy, mającej opłynąć Azję od północy. Świsnęli z okrętu łódkę. Cook udaje się z interwencją. Po obu stronach puszczają nerwy (…).

Mój ukochany króciutki komentarz do piosenki „Wierszyna”: Albo taśma się wciągnęła, albo zwalniał silnik magnetofonu – zbasowanego groźnego ryku nie mogłem wytrzymać. Ta piosenka budziła mnie w nocy, ilekroć rodzice mieli czas, ochotę i znajomych z wizytą, by słuchać przywiezionych z Moskwy taśm. Wychodziłem na bosaka spod kołdry i trąc oczy prosiłem o Okudżawę, bo przy nim każdy dziewięciolatek czuje się bezpieczniej. Nie wiedziałem – bo i skąd – że ostatni wers jest o mnie.

Taka to właśnie jest płyta i takie komentarze. Szkoda tylko, że nie więcej. Polecam ją wszystkim bardzo serdecznie. I czekam na moją paczkę z kolejnym egzemplarzem. Może kupię jeszcze kilka na prezenty…?

 

Linki:


Dane płyty:

Tytuł: „Pojedziemy”

Wykonawca: Dominik Księski i Anna Kamińska

Słowa i muzyka: Jurij Kukin, Włodzimierz Wysocki, Jurij Wizbr, Igor Kochanowski, Jerzy Księski (na podstawie A. Dolińskiego i J. Kukina); tłumaczenia: Dominik Księski, Jan Słowiński

Nośnik: 1 CD

Firma fonograficzna: Wydawnictwo Dominika Księskiego Wulkan

Rok wydania: 2004

 

* Oczywiście Adam Mickiewicz i „Stepy Akermańskie”

** Tym razem Kukin w tłumaczeniu D. Księskiego (tytułowe „Pojedziemy”)

*** I znów Kukin w tłumaczeniu D. Księskiego („I powiało…”)

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Dominik Księski – „Pojedziemy”

  1. Znów — bardzo dobrze się Ciebie czyta, Joanno! Cieszy to moje polonistyczne oko i pobudza zmysł językowy, kiedy mogę czytać coś dłuższego niż SMS-y. Sam jakiś czas temu stworzyłem pierwszy od lat dłuższy tekst pozbawiony przypisów (z pewną taką nieśmiałością określiłbym go mianem eseju) i bardzo dobrze mi się go pisało. Powoli, powoli, bardzo powoli przymierzam się również (co najmniej od Falkonu) do napisania w końcu tych paru tekstów o RPG, w których wykorzystałbym to, co wiem z psychologii. Być może w końcu się uda, chociaż realnie patrząc, pisania w najbliższym czasie mi nie brakuje. W każdym razie jeżeli takie teksty powstaną, z pewnością uśmiechnę się do Ciebie z prośbą o spojrzenie. Tymczasem — pozdrawiam serdecznie! Staszek

  2. Bardzo Ci, Staszku dziękuję za miłe słowa. Mam nadzieję, że w końcu zdecydujesz się stworzyć te teksty i, oczywiście, służę wszelką możliwą pomocą. Również spoglądaniem.
    Pozdrawiam co najmniej równie serdecznie,
    Joanna.

  3. Uwielbiam „Pojedziemy”. Między innymi po tym, że zaczynam słuchać Dominika, poznaję odchodzące lato. Płyta kręci się u mnie co najmniej do wiosny. Od wczoraj znów…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s