Opublikował/a Ysabell w dniu 22 czerwiec 2009
Łódź jest zadupiem kulturalnym.
To zdanie, które słyszałam już miliony razy. Sporo razy zresztą ja również je wypowiadałam. Życie, jak zwykle, postanowiło zrobić mi na złość i udowodnić, że trochę się w tej łódzkiej kulturze dzieje.
Pomijając nawet takie dokulturalniające zajęcie, jakim jest kurs na przewodnika po Łodzi i wycieczki z nim związane, nagle zaczęłam widzieć wokół siebie straszliwą ilość imprez, na które chętnie bym poszła. Nie na wszystkie dam radę (i nie na wszystkie dałam), ale znienacka okazało się, że mimo tego, iż skończył się sezon w filharmonii, nadal jest gdzie pójść, żeby się odchamić.
Czytaj resztę wpisu »
Opublikowany w film, muzyka, rozrywka, z życia | Otagowane: film, Kroke, Krystyna Janda, muzyka, Nigel Kenndy, Reymont | Zostaw Komentarz »
Opublikował/a Ysabell w dniu 27 wrzesień 2008
Wszystko zaczęło się od tego, że dostaliśmy prezent urodzinowy. Właściwie dwa, ale można spokojnie mówić, że jeden. Ponieważ ani ja (urodziny 06.09) ani Marcin (06.08) nie mieliśmy pomysłu co byśmy chcieli od moich rodziców, dostaliśmy prezent nietypowy. Dwa abonamenty do Filharmonii Łódzkiej na cykl koncertów “Muzyka Dawna”.
Abonament taki to przesympatyczna rzecz, która pozwala chodzić do filharmonii praktycznie dwa razy taniej, a jednocześnie (ponieważ abonamenty są nie na cały sezon, tylko na konkretne w tym sezonie cykle) wyłącznie na te koncerty, które człowieka ciekawią. No – nie do końca, bo jednak kupujemy abonament na cały cykl, obejmujący (w tym wypadku) osiem koncertów. Szczególnie cieszyłam się na pięć z nich, pozostałe trzy były na doczepkę… Czytaj resztę wpisu »
Opublikowany w muzyka, z życia | Otagowane: Andrew Lawrence-King, filharmonia, Filharmonia Łódzka, harfa, koncert, muzyka, The Harp Consort | 1 komentarz »
Opublikował/a Ysabell w dniu 24 marzec 2008
Jakieś dziesięć lat temu, będąc (wstyd się przyznać?) jeszcze w szkole podstawowej, zdarzyło mi się obejrzeć w telewizji benefis grupy Pod Budą. Było to jeszcze w czasach, kiedy telewizja publiczna nie trąbiła tyle o posiadaniu “misji”, ale za to nadawała takie rzeczy w godzinach dostępnych młodzieży szkolnej.
Na tymże benefisie (odbywającym się zresztą tradycyjnie w Teatrze Stu) zdarzyło się coś, co sporo zmieniło w moim życiu zarówno kulturalnym jak i osobistym. Oto bowiem Andrzej Sikorowski zapowiedział naszego sąsiada z południa, który tam – za Olzą – zdobywa złote i platynowe płyty, a tu – u nas – jest kompletnie nieznany, a następnie na scenę wszedł Jaromír Nohavica. Zaśpiewał dwie piosenki (do dziś pamiętam – Sarajevo i Až to se mnu sekne) i oczarował nas wszystkich (mnie i moich rodziców). Na programie telewizyjnym zapisywałam to dziwne nazwisko żeby nie zapomnieć…
Nie zapomniałam. Od tamtej pory byłam na sześciu jego koncertach, mam wszystkie płyty, kilka książek z tekstami (i nutami) i regularnie zaglądam na jego stronę internetową. Jeśli dodać do tego fakt, że “na Nohavicę” poderwał mnie mój aktualny Narzeczony, chyba już nikt się nie zdziwi, że chciało mi się opuścić ciepły dom i pojechać do dalekiego Poznania na koncert Jaromira Nohavicy. Nie zawiodłam się… Czytaj resztę wpisu »
Opublikowany w muzyka, z życia | Otagowane: Czechy, Ikarus, Jaromir Nohavica, koncert, muzyka, Poznań | Komentarzy: 6 »
Opublikował/a Ysabell w dniu 2 marzec 2008
Wbrew pozorom blog nie umarł, a i ja mam się całkiem dobrze. Splot okoliczności (wśród których sesja egzaminacyjna była tą najmniej ciekawą, acz najistotniejszą) sprawił, że na jakiś czas zamilkłam, ale teraz mogę spokojnie powrócić w pełnej chwale. Czytaj resztę wpisu »
Opublikowany w z życia | 1 komentarz »
Opublikował/a Ysabell w dniu 1 styczeń 2008
…i to bynajmniej nie iść spać, lecz zacząć pisać bloga.
Co mnie skłoniło do tej, jakże przecież przykrej, decyzji? Mnie, która za bogami generalnie nie przepada…?
Czytaj resztę wpisu »
Opublikowany w takie sobie pisanie, z życia | Komentarzy: 3 »