Dominik Księski – “Pojedziemy”
Opublikował/a Ysabell w dniu 3 marzec 2008
Wiele rzeczy kupujemy w internecie. Mój Mąż Elekt ostatnio głównie płyty z szantami (gdyby ktoś był zainteresowany – tutaj), ja – włóczki i inne akcesoria do robótek ręcznych, mój Ojciec – filmy, książki i muzykę w zasadzie wszyscy.
Prekursorem i rekordzistą w tych rodzinnych internetowych zakupach jest na pewno mój ukochany Ojciec – paczki przychodzą do niego średnio co drugi dzień. Kupuje co prawda również w sklepach internetowych, ale głównie jednak na Allegro. I właśnie dzięki temu najpierw dostała się w moje ręce płyta Dominika Księskiego, a teraz pojawił się impuls do napisania tej notki…
Kilka dni temu Ojciec zapytał mnie, czy chcę drugi egzemplarz płyty “Pojedziemy” (właściwie pierwszy, bo tamten jest rodziców) – na Allegro pojawiła się ponownie aukcja, w której można ją kupić za naprawdę śmiesznie małe pieniądze. Piszę “znowu”, bo właśnie w ten sposób kupiliśmy nasz pierwszy egzemplarz – nie pamiętam już nawet kiedy to było i ile kosztował, ale na pewno opłacało się.
O czym mowa?
“Pojedziemy” zawiera szesnaście piosenek w wykonaniu Dominika Księskiego (w dwóch wypadkach wtóruje mu Anna Kamińska). Już okładka informuje nas, że są to utwory Włodzimierza Wysockiego, Jurija Kukina i Jurija Wizbora (tego ostatniego – tylko jeden). Przekładów dokonali Dominik Księski i Jan Słowiński. Jeden polski tekst jest napisany na podstawie dwóch rosyjskich przez ojca wykonawcy – Jerzego Księskiego.
Na skrzydełkach pudełka możemy przeczytać o obu Jurijach i Włodzimierzu – nie notki biograficzne, ale fragmenciki wspomnień (cytowane z różnych źródeł) – nie fakty, ale raczej nastrój (Można rzucić na nie okiem – są zacytowane na, wymienionej wcześniej, aukcji).
No i na koniec – książeczka. Większość jej stanowią teksty piosenek (jakiż to wspaniały zwyczaj…), ale na czterech ostatnich stronach przeczytać możemy coś więcej. Do każdej piosenki p. Księski napisał parę słów – trochę jest tutaj własnych wspomnień, trochę wrażeń i przemyśleń i sporo faktów – czy to z życia autorów, czy to z “życia” piosenek… Do tych tekstów będę się jeszcze odnosić i pozwolę sobie kilka urywków zacytować. Już dla nich samych warto mieć tę płytę.
Jedźmy, nikt nie woła*
Rzadko ostatnimi czasy trafiam na płytę, która stanowi całość – nie zbiór luźno ze sobą powiązanych piosenek, ale jedną “opowieść” – przemyślaną i skomponowaną. Ostatnio takie wrażenie miałam przy okazji niebieskiej płyty North Windów (“1″), a wcześniej właśnie przy “Pojedziemy”.
Nie umiem podać żadnych kryteriów, które musi spełniać taki album. Może chodzi o wcześniejsze przemyślenie materiału? Może o składanie go z intencją opowiedzenia jakiejś historii czy oddania nastroju? A może po prostu czasami tak się zdarza, że całość zaczyna iskrzyć…
Dość, że kiedy słucham “Pojedziemy” mam gdzieś pod czaszką wizję wyprawy poza miasto. Raczej w góry, ale wcale niekoniecznie. Za to na pewno z dala od cywilizacji. Nie chodzi o to, że na płycie są piosenki o górach i lasach – owszem, są, ale nie wszystkie – po prostu to zestawienie przywodzi mi na myśl konkretne skojarzenia.
Pojedziemy… – No cóż… I jedziemy już**
I tak dwóch pierwszych piosenkach (“Pojedziemy” i “Znów powróciłem” Kukina) mamy miasto i tylko tęsknimy za wyprawą. Potem płynnie przechodzimy z późno-letniego miasta (“Babie lato” Kochanowskiego/Wysockiego) w jesienne góry (“Góry dalekie” Kukina). Już marzymy o wysokich górach i wspominamy poprzednie wyjazdy (“Ustąpił dreszcz” Wysockiego) jadąc “Pociągiem” (Kukin). Wysiadamy, zakładamy obóz, rozpalamy ognisko (albo – dla mieszczuchów – siadamy w knajpie) i zaczynają się opowieści (ile ja już słyszałam takich historii…) “O jednej z tajemnic nauki czyli dlaczego Aborygeni zjedli Cooka”, “O dzikim zwierzu”, “O sentymentalnym bokserze” (Wysocki). A potem już tylko te szybko mijające przy ognisku (“Paryż” Kukina) i w górach (“Wierszyna” Wysockiego) dni i trzeba zacząć myśleć o rozstaniu i wracać do domu (“I powiało…” Kukina”, “Pożegnanie z górami” i “Nasze drogi znów…” Wysockiego i “Dombajski walc” Wizbora). Ale jadąc ciągle mieć nadzieję na rychły powrót w góry (“Za mgłą” Kukina)…
Wiem, że napisane brzmi to pretensjonalnie. Domyślam się też, że p. Księski mógł mieć zupełnie inną wizję tego albumu. Trudno – od tego jest to miejsce, żebym miała gdzie podzielić się swoimi odczuciami. A mniej więcej w ten sposób czuję płytę “Pojedziemy”.
Wyjeżdżałem w dzikie chaszcze***
Płyta jest równa. Nie mam na niej ukochanych utworów, ani tych, które przeskakuję. Dużo jest za to w piosenkach fragmentów, które mnie “ruszają” – duży sukces p. Księskiego. Przekłady są bardzo płynne – niemalże nie czuje się, że to tłumaczenia z obcego języka. Zresztą o klasie tłumacza może świadczyć choćby fakt, że bardzo zgrabnie użył w tekście słowa “najlekkomyślniejszą” – a to już jest, moim zdaniem, spory wyczyn.
Mogłabym długo rozwodzić się o samych tłumaczeniach (na tej płycie usłyszałam po raz pierwszy po polsku moją ukochaną “Pieśń o dzikim zwierzu” Wysockiego w bardzo zresztą sympatycznej wersji). Zwłaszcza Wysockiego, które mogę porównać z innymi. Ale tym razem zrezygnuję z tej przyjemności i oddam głos p. Dominikowi Księskiemu – proszę docenić fakt, że nie cytuję urywków o tłumaczeniu Wysockiego… – i jego komentarzom do dwóch pieśni:
Początek komentarza do piosenki “O jednej z tajemnic nauki czyli dlaczego Aborygeni zjedli Cooka”: Po pierwsze – nie w Australii, tylko na Hawajach, u stóp wulkanu Mauna Loa, w zatoce Kealakekua. Po drugie – nie Aborygeni, tylko Polinezyjczycy, którzy najchętniej zahandlowaliby całe żelazo z obu statków wyprawy, mającej opłynąć Azję od północy. Świsnęli z okrętu łódkę. Cook udaje się z interwencją. Po obu stronach puszczają nerwy (…).
Mój ukochany króciutki komentarz do piosenki “Wierszyna”: Albo taśma się wciągnęła, albo zwalniał silnik magnetofonu – zbasowanego groźnego ryku nie mogłem wytrzymać. Ta piosenka budziła mnie w nocy, ilekroć rodzice mieli czas, ochotę i znajomych z wizytą, by słuchać przywiezionych z Moskwy taśm. Wychodziłem na bosaka spod kołdry i trąc oczy prosiłem o Okudżawę, bo przy nim każdy dziewięciolatek czuje się bezpieczniej. Nie wiedziałem – bo i skąd – że ostatni wers jest o mnie.
Taka to właśnie jest płyta i takie komentarze. Szkoda tylko, że nie więcej. Polecam ją wszystkim bardzo serdecznie. I czekam na moją paczkę z kolejnym egzemplarzem. Może kupię jeszcze kilka na prezenty…?
Linki:
- Płyta “Pojedziemy” (wraz z próbkami utworów) na stronie tygodnika Pałuki: http://paluki.tygodnik.pl/plyty/poje.htm
- Płyta “Pojedziemy” w internetowym sklepie Paganini (bardzo polecam): http://www.paganini.com.pl/product.php/aWQ9MTA3OA==
-
Aukcja internetowa na Allegro: http://www.allegro.pl/item340358137_pojedziemy_wlodzimierz_wysocki_i_inni.html
- Krzysztof Gozdowski – “Obecność bardów rosyjskich” – artykuł w Strefie Piosenki: http://www.strefapiosenki.pl/content/view/476/57/
- Jurij Wizbor w Wikipedii po rosyjsku, angielsku, a nawet polsku oraz jego oficjalna strona
- Włodzimierz Wysocki po polsku w Wikipedii i po rosyjsku na stronie Fundacji W. S. Wysockiego (również streszczenie po polsku)
Tytuł: “Pojedziemy”
Wykonawca: Dominik Księski i Anna Kamińska
Słowa i muzyka: Jurij Kukin, Włodzimierz Wysocki, Jurij Wizbr, Igor Kochanowski, Jerzy Księski (na podstawie A. Dolińskiego i J. Kukina); tłumaczenia: Dominik Księski, Jan Słowiński
Nośnik: 1 CD
Firma fonograficzna: Wydawnictwo Dominika Księskiego Wulkan
Rok wydania: 2004
—
* Oczywiście Adam Mickiewicz i “Stepy Akermańskie”
** Tym razem Kukin w tłumaczeniu D. Księskiego (tytułowe “Pojedziemy”)
*** I znów Kukin w tłumaczeniu D. Księskiego (“I powiało…”)
Staszek powiedział/a
Znów — bardzo dobrze się Ciebie czyta, Joanno! Cieszy to moje polonistyczne oko i pobudza zmysł językowy, kiedy mogę czytać coś dłuższego niż SMS-y. Sam jakiś czas temu stworzyłem pierwszy od lat dłuższy tekst pozbawiony przypisów (z pewną taką nieśmiałością określiłbym go mianem eseju) i bardzo dobrze mi się go pisało. Powoli, powoli, bardzo powoli przymierzam się również (co najmniej od Falkonu) do napisania w końcu tych paru tekstów o RPG, w których wykorzystałbym to, co wiem z psychologii. Być może w końcu się uda, chociaż realnie patrząc, pisania w najbliższym czasie mi nie brakuje. W każdym razie jeżeli takie teksty powstaną, z pewnością uśmiechnę się do Ciebie z prośbą o spojrzenie. Tymczasem — pozdrawiam serdecznie! Staszek
Ysabell powiedział/a
Bardzo Ci, Staszku dziękuję za miłe słowa. Mam nadzieję, że w końcu zdecydujesz się stworzyć te teksty i, oczywiście, służę wszelką możliwą pomocą. Również spoglądaniem.
Pozdrawiam co najmniej równie serdecznie,
Joanna.
nocny grajek powiedział/a
Uwielbiam “Pojedziemy”. Między innymi po tym, że zaczynam słuchać Dominika, poznaję odchodzące lato. Płyta kręci się u mnie co najmniej do wiosny. Od wczoraj znów…